Holandia z Bellą sobota od lunchu do dinnera

Dwie holenderskie perełki: Giethoorn i Edam. I jeszcze kilka dodatkowych atrakcji.
Holandia z Bellą sobota od lunchu do dinnera
Giethoorn i Edam

Holandia z Bellą sobota od lunchu do dinnera w „11 KOBIET …”

„Po dwudziestu kilometrach była stacja benzynowa z parkingiem. … Po kolejnych dwudziestu paru kilometrach tuż za Zwolle znalazłem przyautostradowy parking bez stacji benzynowej.

Dalsza nasza trasa przebiegała wśród pól, łąk i przedmieść Meppel. … Zjechaliśmy z autostrady, przejechaliśmy obrzeżami Steenwijk, podobno bardzo przyjemnego miasteczka. i po chwili byliśmy w Giethoornie.
Tak jak pałac Het Loo zwany jest holenderskim Wersalem, tak Giethoorn zwane jest holenderską Wenecją. W starej jego części nie ma dróg dla samochodów. Jest droga wodna kanałkami oraz ścieżki pieszo-rowerowe wzdłuż kanałków. O atrakcyjności i bajkowości tej wioski stanowią jego zabudowania. Domy są malownicze, wiele krytych strzechą z długimi, spadzistymi dachami i wysokimi kominami, z wielkimi szprosowanymi oknami. Szczególnie te od salonów są ogromne, ale mało szprosowane. Idealnie czyste, wielkie szklane tafle, przez które można zajrzeć do środka. Część z tych okien dodatkowo ma kolorowe okiennice. Drzwi do domów są albo w podobnych ciemnych kolorach jak okiennice, albo przeszklone. Elewacje są przeważnie z czerwonej cegły, czasami z białej, a czasami z czarnych desek. A każda elewacja jest równie idealnie czysta jak tafle szkła w oknach. Nawet te najstarsze drewniane wyglądają, jakby codziennie były myte. I jakby w promieniu przynajmniej pięćdziesięciu kilometrów nie jeździł żaden pojazd spalinowy ani nie było żadnego przemysłu.
Na ogół do każdego domu prowadzi wybrzuszony do góry mały drewniany mostek przerzucony przez kanał. Przed każdym domem jest ogródek, może nie tak idealny geometrycznie jak ogród francuski, ale równie zadbany jak sam dom. Równiutki trawnik, z mnóstwem kolorowych kwiatów, idealnie przystrzyżonymi żywopłotami, a czasami morzem różnorakiej, acz uporządkowanej roślinności ozdobnej. Giethoorn jest jedną z najpiękniejszych wiosek w całej Europie.

– Przed nami jeszcze Edam, w którym zjemy też kolację. To malownicze miasteczko, w którym produkuje się ser edam. Mamy do niego niemal półtorej godziny drogi i zastanawiam się, którędy jechać. Obie drogi są dość podobne, bo w dużej mierze prowadzą groblami. Jedna prowadzi groblą oddzielającą Morze Północne od ich wewnętrznego sztucznego morza, a druga dzieli wewnętrzne sztuczne morze na dwa: IJsselmeer i Markermeer. Jadąc drugą groblą, ma się lepsze widoki. Z kolei na pierwszej można się zatrzymać i popatrzeć na morze. A słońce będzie się chylić ku zachodowi. Część lądowa chyba jest ciekawsza przy drugiej drodze, ale różnice są niewielkie. Masz jakieś preferencje? Chcesz przez chwilę popatrzeć na morze?
– Niech będzie morze.

– ... Zatrzymujemy się, by z grobli rzucić okiem na Morze Północne i odbijające się w nim zachodzące słońce.
Zatrzymaliśmy się w połowie Afsluitdijk, zapory oddzielającej Morze Północne od wewnętrznego morza IJsselmeer, w miejscu o nazwie Breezanddijk, w którym były stacja benzynowa, parkingi i miejsca widokowe. Najpierw przyglądaliśmy się Morzu Północnemu. Było w miarę ciche i spokojne. Wiatr prawie nie wiał. Fale tworzyły na powierzchni wody coś na kształt drobnych łusek. W nich odbijały się promienie chylącego się ku zachodowi słońca. Dostrzegliśmy kilka stateczków, a na horyzoncie zarysy Wysp Fryzyjskich. Później przejechaliśmy na drugą stronę, by popatrzeć na IJsselmeer.

Trochę poopowiadałem Belli o walce Holendrów z morzem, o budowie tamy Afsluitdijk, o korzyściach, jakie wyniknęły z jej budowy, i o negatywnych skutkach, jakie przyniosła dla rybackich rodzin zamieszkałych wokół IJsselmeer i Markermeer, chociażby w takich wioskach jak Urk czy Marken.

Nie mogliśmy zbyt długo rozkoszować się widokiem morza, gdyż w planie mieliśmy jeszcze przechadzkę po Edamie i kolację w restauracji De Fortuna, w której zarezerwowałem stolik na dziewiątą.

Edam jest bajkowy. Wygląda trochę jak miasteczko dla krasnoludków. W jego starej części niemal wszystkie domy są co najwyżej dwukondygnacyjne. Mają parter i pięterko. Stoją w zwartej zabudowie i są stosunkowo wąskie. Oczywiście mają ogromne okna, zwykle zaczynające się na wysokości kolan, ładne ozdobne drzwi, a część z nich schodkowe szczyty. To powoduje, że frontowa elewacja, na ogół z czerwonej cegły, rzadziej biała, zajmuje stosunkowo małą powierzchnię, a to z kolei sprawia, że domy wydają się mniejsze, niż są w rzeczywistości. Doszliśmy do Damplein, garbatego brukowanego placu-mostu nad kanałem. Właśnie z niego rozciągał się najpiękniejszy widok na starą zabudowę Edamu. W jego okolicy było mnóstwo sklepów serowarskich. Byłem przekonany, że wszystkie będą już pozamykane, ale jeden był jeszcze czynny. Kupiliśmy w nim cztery kawałki holenderskich serów, w tym oczywiście dwie odmiany miejscowego edamskiego. Spacerowaliśmy nad kanałkami, przechodząc na ich drugą stronę malutkimi mostkami. Bella znów robiła setki zdjęć i znów prosiła przypadkowych ludzi, by robili nam wspólne. I znów trzymaliśmy się za ręce, nie szczędząc sobie czułości ani ciepłych słówek. Twarz Belli była rozpromieniona, a ona chwytała każdy kadr widoku i zachwycała się nim.

- ... Jestem po prostu szczęśliwa. Edam jest równie piękny jak Giethoorn, choć trudno w to uwierzyć.”

Czwarty rozdział z cyklu „Bibiana Isabelle”, strony 84-105, II część tomu „Czerwiec”

Na drugą część soboty weekendowej w Holandii Marcin wybrał dwa główne punkty programu. Najbardziej pocztówkową i najpiękniejszą wioskę w Holandii Giethoorn i urocze małe miasteczko słynne z produkcji sera – Edam. Był jeszcze mały drobny punkcik czyli osada Breezanddijk na grobli Afsluitdijk z widokiem na Morze Północne i IJsselmeer i wspomnieniem o jeszcze jednym wewnętrznym morzu czyli Markermeer oraz dwóch trochę innych, ale również cudownych wioskach Urk i Marken. A po drodze do Giethoorn zwrócenie uwagi na mijane miejscowości Zwolle, Meppel i Steenwijk. Krótka droga powrotna do hotelu była wyłącznie szybkim przejazdem po zmroku. Te dwa główne punkty programu są w stanie oczarować każdego. W obu byłem dwa razy. Dwa razy byłem zachwycony. Z krótkiej wypowiedzi Belli wynikało, że ona również była nimi zachwycona. Giethoorn to wyjątkowa perełka na mapie Holandii. Nawet to, że jest dość mocno skomercjalizowana, odwiedza ją mnóstwo turystów i można mieć wrażenie, że nie do końca jest naturalna nie umniejsza jej pięknu i czarowi. Można ją potraktować jako żywy skansen. Bajeczny. Edam to przepiękne, z cudowną architekturą, zabudową małe miasteczko. Ale przede wszystkim z baśniowym urokiem. O ile Giethoorn jest jedyny w swoim rodzaju to z Edam może konkurować kilka innych małych miasteczek w Holandii. Aczkolwiek z tych, które widziałem, właśnie Edam najmocniej utknął mi w pamięci. Jak na jedno popołudnie zwiedzania nasi bohaterowie mieli moc najcudowniejszych wrażeń. Mogą żałować, że nie odwiedzili Urk i Marken. W kategorii kolejnego piękna, które warto w Holandii jeszcze doświadczyć. W kategorii zbyt krótkiego wypadu do Holandii. Obie te wioski jeszcze w początkach XX wieku, bo pierwsza do 1939 roku, a druga do 1957 roku były rybackimi wioskami wyspami na zatoce Morza Północnego. Dziś pierwsza z nich jest częścią polderu, a druga połączona ze stałym lądem groblą i leżą nad holenderskimi morzami wewnętrznymi IJsselmeer i Markermeer. Ale to wyspiarskie odosobnienie pozostało w tradycjach i budownictwie. To też miejsca z urokiem, w których czas się lekko zatrzymał, chociaż  równocześnie zdobycze cywilizacji je nie ominęły. Ale powstanie polderów, wspomnianych wewnętrznych jezior i grobli Afsluitdijk, którą jechali Marcin z Bellą i na której na chwilę w Breezanddijk się zatrzymali, by podziwiać zachód słońca nad Morzem Północnym i IJsselmeer, to nie tylko zachłanność w pozyskiwaniu nowych ziem od morza, ale przede wszystkim olbrzymi system chroniący Holandię przed powodziami. Holandia ma kilka, a bardziej kilkanaście lub nawet więcej miejsc turystycznych, przepięknych, koniecznych do zobaczenia. Takich najbardziej topowych. Wymienione miasta i miasteczka Zwolle, Meppel i Steenwijk nie należą do nich, co nie oznacza, że są tylko punktami na mapie, w których żyją ludzie. W każdym z nich można znaleźć przynajmniej kilkadziesiąt cudownych, uroczych domów, kamieniczek, tej jedynej w swoim rodzaju holenderskiej architektury. I zachwycić się ich pięknem lub urokiem. To trzy ośrodki miejskie, z bardzo wielu w Holandii, do których można wpaść i nie będzie się tego żałować. Oczywiście Marcin z Bellą nie żałowali, że do nich nie wpadli, bo wybrali holenderskie perełki turystyczne.

Z La Place do Giethoorn

Holandia z Bellą sobota od lunchu do dinnera
Z La Place do Giethoorn
Holandia z Bellą sobota od lunchu do dinnera
Z La Place do Giethoorn

Z sieciowego baru La Place do Giethoorn Village mniej więcej w jednakowym czasie można dotrzeć dwoma trasami. Jedna z nich to ok. 72,5 km do przejechania w niespełna godzinę. Początkowo do Zwolle prowadzi przez ok. 40 km autostradą A50, a następnie drogą N331 do Zwartsluis i dalej drogą N334. Ten ostatni odcinek prowadzi groblą dzielącą jezioro Belterwijde oraz nad brzegiem kanału Beukers-Steenwijk leżącego przy jeziorze Beulakerwijde. Teoretycznie w związku z tym jest ciekawsza widokowo. Ale by napawać się widokami i pięknem jezior i kanału trzeba się zatrzymać na którymś z parkingów widokowych. Jadąc samochodem, z drogi widoki są szczątkowe. Druga trasa biegnie niemal wyłącznie autostradami A50 do Zwolle, A28 do Meppel oraz A22 do Steenwijk. Ostatni odcinek ok. 13,5 km ze Steenwijk do Giethoorn prowadzi drogą N334, ale w przeciwnym kierunku niż w przypadku pierwszej trasy. Ta trasa jest dłuższa. Liczy ok. 89 km i średni czas jej pokonania jest podobny, czyli niespełna godzina. Marcin wybrał dłuższą trasę. Bo choć dłuższa to jednak było większe prawdopodobieństwo, że szybsza. I łatwiejsza. Bo w pierwszej trzeba było przejechać przez przedmieścia Zwolle i jeszcze przez dwa mniejsze miasteczka. Wybrana przez Marcina trasa zawierała przejazd autostradą przedmieściami Zwolle i Meppel oraz drogą krajową przedmieściami Steenwijk. Oczywiście Marcin z Bellą nie zatrzymywali się w tych miastach.  Jeżeli ma się trochę więcej czasu i niespiesznie zwiedza Holandię można do nich zajrzeć, bo każde z nich ma interesujące i niebrzydkie miejsca.

Zwolle

Zwolle to miasto i gmina w północno-wschodniej Holandii. Jest stolicą prowincji Overijssel. Drugą co do wielkości gminą w prowincji, po Enschede. Liczy ok. 134 tys. mieszkańców (19-sta co do wielkości gmina w Holandii). Zwolle graniczy z prowincją Geldria. Leży po wschodniej stronie rzeki IJssel, między nią, a Overijsselse Vecht. Miasto położone jest w regionie IJssel delta.

Na terenie Zwolle, znaleziono pozostałości osadnictwa z epoki neolitu i epoki brązu. Miasto powstało na niewielkim piaszczystym grzbiecie między IJssel a Vechte. Był to jedyny obszar, który pozostawał suchy podczas często występujących wylewów rzek. Wzmiankowane było już w dokumencie z 1040, a w 1230 otrzymało prawa miejskie. W 1346 przystąpiło do Hanzy. Podczas II wojny światowej Zwolle zostało w pojedynkę wyzwolone od nazistów przez kanadyjskiego żołnierza Léo Majora.

Miasto Zwolle ma co najmniej 443 obiekty wpisane w krajowym rejestrze zabytków. W Zwolle zachowało się wiele starych i zabytkowych budynków. Centrum miasta jest chronionym obszarem miejskim. Najważniejsze obiekty:

  • Basiliek van Onze Lieve Vrouwe Tenhemelopneming (Bazylika Matki Bożej Wniebowziętej), średniowieczny kościół na planie krzyża z 1394 roku na Ossenmarkt.
  • Peperbus, późnogotycka wieża z 1454 r. należąca do Bazyliki Matki Bożej Wniebowziętej.
  • Grote of Sint-Michaëlskerk, (Kościół św. Michała) trójnawowy kościół halowy z 1406 roku w stylu gotyku dolnoreńskiego.
  • Dominicanenkerk (Kościół dominikański) z przyległym Dominicanenklooster (klasztorem dominikańskim).
  • Broerenkerk na Broerenkerkplein, w którym od połowy 2013 roku mieści się księgarnia.
  • Synagoga, eklektyczny budynek, który został odnowiony po II wojnie światowej.
  • Stadhuis van Zwolle (Ratusz w Zwolle) składa się z części z XV wieku oraz części współczesnej (1975).
  • Browar De Witte Leeuw został zbudowany w 1666 roku w stylu klasycystycznym na zlecenie piwowara Alberta Brouwera jako browar i jego rezydencja.
  • Pozostałości murów miejskich, które niegdyś otaczały całe miasto. Pierwotnie w mury wbudowano 23 wieże. Wijndragerstoren (Wieża Tragarzy Wina) i Pelsertoren (Wieża Pelsera) zachowały się w całości, a Zwanentoren (Wieża Łabędzia) zachowała się częściowo.
  • Sassenpoort, jedyna całkowicie zachowana brama z końca XIV w., spośród sześciu oryginalnych bram w murach miejskich.
  • Diezerpoort, brama z 1475 r., której pozostałości zachowały się do dziś.
  • Steenpoort, brama miejska z 1488 roku, której pozostałości zachowały się do dziś.
  • Molen De Passiebloem, ośmiokątny wiatrak olejarnia z magazynami z 1776 r.
  • Molen Windesheimer, młyn zbożowy napędzany wiatrem z 1747 roku.
  • Pelserbrugje, most zwodzony pochodzący z 1686 r., przebudowany w 1974 r., obecnie przeznaczony dla rowerzystów i pieszych.
  • Stedelijk Museum Zwolle (Muzeum miejskie) zamknięte
  • Museum de Fundatie

Najbardziej znaną ulicą jest Diezerstraat, ze względu na liczne sklepy. Ta ulica jest również bardzo stara. Grote Markt to jeden z najstarszych placów w starym centrum miasta. W 2004 roku restauracja De Librije w Zwolle została wyróżniona 3 gwiazdkami przewodnika Michelin. Od 2018 roku jest to jedna z zaledwie trzech restauracji w całym kraju, które otrzymały takie wyróżnienie. Tak jak w bardzo wielu innych miastach Holandii, tak i w Zwolle o jego uroku w dużej mierze nie decydują najważniejsze obiekty, a stare kamieniczki i kanały.

zobacz galerię zdjęć (60)
Zwolle
1

zobacz galerię zdjęć (60)
Zwolle
2

Meppel

Meppel to gmina i miasto na skrajnym południowym zachodzie holenderskiej prowincji Drenthe, przy granicy z Overijssel i autostradzie A32. Gmina liczy ok. 36, 5 tys. mieszkańców, z których ponad 32 tys. mieszka w samym mieście Meppel. Pod tym względem gmina jest najszybciej rozwijającą się procentowo gminą w północnej Holandii od wielu lat. Jej powierzchnia wynosi 57km². Meppel jest najmniejszą gminą w Drenthe pod względem powierzchni.

Choć jest to niewielkie miasto, ma bogatą historię handlową. Rolnictwo i przemysł stoczniowy były ważnymi źródłami dochodu dla Meppel. Handel odgrywał również ważną rolę w regionie. Miasto zawdzięcza swoją regionalną atrakcyjność turystyczną dostępności kanałów dla statków wycieczkowych oraz charakterystycznemu, gęsto zabudowanemu staremu centrum z placami. Ze względu na nazwy kanałów Heerengracht, Keizersgracht i Prinsengracht, miasto bywa porównywane do Amsterdamu.

Meppel został już wspomniany w karcie lokacyjnej w 1141 roku, ale wówczas był to jedynie zespół gospodarstw. W 1422 roku Meppel został oddzielony od Kolderveen jako samodzielna parafia. Otrzymało prawa miejskie od komornika Drenthe w 1644 roku. W 1809 roku Meppel ponownie otrzymało prawa miejskie od Ludwika Napoleona. 5 listopada 1815 roku Meppel otrzymało od króla Wilhelma I własne regulacje miejskie.

Do ważnych zabytków Meppel należą:

  • Grote Kerk (też: Mariakerk) z wieżą z XV / XVI wieku na Kerkplein.
  • wiatrak De Weert
  • wiatrak De Vlijt
  • Historyczne centrum miasta z wieloma magazynami.
  • Oud-Zuid (Stationsweg/Zuideinde): stara dzielnica z wieloma zabytkowymi domami. Dzielnica ta posiada status chronionego krajobrazu miejskiego.
  • Dworzec (budynek monumentalny z 1867 r.)

Tak jak w większości holenderskich miast i miasteczek dla mnie największym atutem Meppel jest architektura. Kamieniczki w typowo holenderskim stylu, trochę secesji i wiejskie domy typowe dla Drenthe. Tych obiektów, takich najciekawszych, najładniejszych jest nieco więcej niż kilkanaście. Większość z nich w historycznym centrum miasta lub w dzielnicy Oud-Zuid. To jednak jest trochę mało by Meppel było w pierwszej kategorii wyboru turystycznego miast holenderskich, czy nawet w drugiej kategorii.

zobacz galerię zdjęć (58)
Meppel

Steenwijk

Steenwijk to miasto w holenderskiej prowincji Overijssel. Jest największą miejscowością w gminie Steenwijkerland. Liczy ok. 17,5 tys. mieszkańców. 1 stycznia 2001 roku gminy Steenwijk, Brederwiede i IJsselham połączyły się, tworząc gminę Steenwijk. 1 stycznia 2003 roku nazwę gminy zmieniono na Steenwijkerland. Gmina ta obejmuje również miasta Blokzijl, Vollenhove, wsie Kuinre i Giethoorn oraz kilka mniejszych wsi i przysiółków.

Steenwijk to pierwotnie stare miasto warowne. Kanały i wały obronne pochodzą z czasów wojny osiemdziesięcioletniej, kiedy Steenwijk stanowiło strategiczny punkt w walkach między Republiką Holenderską a Hiszpanią. Steenwijk otrzymało prawa miejskie w 1327 roku.

Miejsca warte uwagi:

  • Grote of Sint-Clemenskerk (Kościół i Wieża św. Klemensa)
  • Kleine of Onze-Lieve-Vrouwekerk (Mały Kościół Matki Boskiej)
  • De Markt (Rynek)
  • Stadsmuseum Steenwijk (Muzeum Miejskie Steenwijk) na rynku
  • Rams Woerthe i park miejski
  • Najdłuższa ławka na świecie (przeniesiona)
  • Kanały miejskie i mury miejskie
  • Zabytkowa kuźnia w Stadslogement Steenwijk

 

W Steenwijk znajdują się 62 pomniki narodowe.

Tak jak w przypadku Zwolle i Meppel tak i w Steenwijk są piękne kamieniczki i domy. Ponieważ to najmniejsze z tych miasteczek to można odnieść wrażenie, że jest ich stosunkowo dużo. A dzięki temu ma najwięcej uroku.

zobacz galerię zdjęć (45)
Steenwijk

Giethoorn

O Giethoorn pisałem już w Najpiękniejsze regiony Europy – Holandia – TOP-6

Bo jak dla mnie to właśnie jedna z sześciu najbardziej topowych perełek do odwiedzin w Holandii. O Giethoorn napisałem:

„Wioska jak z bajki. Jak scenografia do filmu. Aż nierealna malowniczość.”

Ale w tym artykule poświęciłem tylko jeden krótki akapit na Giethoorn, a zasługuje na znacznie więcej.

Giethoorn to wieś wodna w prowincji Overijssel w Holandii, licząca ok. 2800 mieszkańców. Znajduje się w gminie Steenwijkerland, około 5 km na południowy zachód od Steenwijk. Giethoorn była niezależną gminą do 1973 r. Następnie stała się częścią gminy Brederwiede wraz z Wanneperveen, Blokzijl i Vollenhove. 1 stycznia 2001 roku gminy Brederwiede, Steenwijk i IJsselham połączyły się, tworząc gminę Steenwijkerland. Giethoorn jest często nazywany „holenderską Wenecją” lub „Wenecją Północy”. Słynie z mostów, dróg wodnych i łodzi. W starej części Giethoorn nie ma żadnych dróg, poza ścieżkami rowerowymi. Giethoorn ma wydłużony kształt i składa się z trzech dzielnic. Na północy jest to Noordeinde, następnie Middenbuurt, a na końcu Zuideinde. Kanał Dorpsgracht (Dorp) stanowi centralną oś Giethoorn i kończy się na południu w Zuideindiger Wijde. Gospodarstwa i domy są oddzielone rowami, nad którymi przerzucone są drewniane mosty łączące domy. Charakterystyczną cechą Giethoorn jest garbowata zabudowa. Zabudowa wydaje się mieć garb, ponieważ stodoła jest wyższa niż dom. Aby transportować torf, ludzie kopali kanały i rowy. Stara część Giethoorn składa się z małych wysepek oddzielonych kanałami (wszystkie zostały wykopane ręcznie i mają zaledwie około 60-80 cm głębokości), do których można dotrzeć tylko mostami. Większość z ponad 176 mostów jest własnością prywatną.

Pierwsza wzmianka o Giethoorn pochodzi z 1225 roku. Biczownicy są często wymieniani jako założyciele Giethoorn. „Jeśli to prawda, to jest to fantastyczne. Wyobraź sobie oddział obdartych fanatyków, którzy rzucają się i gorączkowo wędrują, tylko po to, by stać się przodkami przyzwoicie ubranych i spokojnie pracujących ludzi”. Ci pionierzy ponoć znaleźli wiele poroży kóz zabitych podczas sztormu w 1170 roku z Zuiderzee. Zgodnie z tym wyjaśnieniem mieli nazwać swoją osadę Geytenhorn. Później nazwa ta stała się Geythorn, a dzięki dialektowi stała się Giethoorn. Poroże kozy można znaleźć w herbie Giethoorn. Jednakże według językoznawców „hoorn” oznacza „narożnik lądu wystający do wody”, co sugeruje również forma „Gethorne”.

Miasto zyskało lokalną sławę, zwłaszcza po 1958 roku, kiedy holenderski filmowiec Bert Haanstra nakręcił tam swoją słynną komedię „Fanfara”.

W 2015 roku wioska Giethoorn została wybrana spośród 182 kandydatów z całego świata, aby zdobyć miejsce na planszy nowej międzynarodowej edycji gry Monopoly (pierwsze pole za Startem).

Część Giethoorn jest chronionym krajobrazem wsi.

W Giethoorn można podziwiać przepiękne, zielone ogrody, kolorowe kwiaty i malownicze kanały. Zachwycają też romantyczne, drewniane mostki i wiejskie domy kryte strzechą. Podczas pobytu w tym miejscu warto skorzystać z rejsu łodzią, aby zobaczyć wieś z zupełnie innej, niepowtarzalnej perspektywy.

Giethoorn ma 39 obiektów w krajowym rejestrze zabytków.

Dla mnie to baśniowa kraina. Większość elementów, które sprawiają, że Giethoorn jest baśniową krainą zawarłem w opisie dokonanym przez narratora (Marcina) w mojej powieści „11 KOBIET czyli Krótki traktat o PIĘKNIE”. Żałuję, że nie w pełni skorzystałem z możliwości bycia w baśni. Choć dwa razy zdarzyło mi się i wcale nie przez przypadek, zwiedzać Giethoorn i to dość szczegółowo, to nie płynąłem łódką po tamtejszych kanałach (tak jak moi bohaterowie), nie byłem gościem w ichniejszych knajpkach i nie nocowałem w wiosce. Zawsze trzeba marzyć, że to jeszcze przede mną. A jeżeli wybieramy się do Holandii na więcej niż jeden dzień, a warto się do niej wybrać i spędzić kilka dni, to absolutnie nie można pominąć wizyty w Giethoorn.

zobacz galerię zdjęć (60)
Giethoorn
1

zobacz galerię zdjęć (60)
Giethoorn
2

zobacz galerię zdjęć (60)
Giethoorn
3

zobacz galerię zdjęć (45)
Giethoorn
4

Z Giethoorn do Breezanddijk

Holandia z Bellą sobota od lunchu do dinnera
Z Giethoorn do Breezanddijk

Trasa z Giethoorn do Breezanddijk to ok. 94 kilometry i godzina z kilkoma minutami w samochodzie. Trasa biegnie głównie autostradami. Najpierw A32 do Heerenven, a dalej A7. Tylko początkowe 12,5 kilometra wiedzie drogą N334 do Steenwijk. Oprócz Steenwijk i Heerenven po drodze przejeżdża się przedmieściami następujących miejscowości: Wolvega, Joure, Sneek i Bolsward. Ostatni odcinek drogi biegł groblą Afsluitdijk pomiędzy IJseelmeer a Waadsee częśćią Morza Północnego przed Wyspami Zachodniofryzyjskimi.

Holandia z Bellą sobota od lunchu do dinnera
Z Giethoorn do Edam

Ta trasa była częścią trasy z Giethoorn do Edam. Marcin mógł wybrać jedną z trzech. Wybrał groblą Afsluitdijk by móc obejrzeć zachód słońca odbijający się w Morzu Północnym. Całość tej trasy to 158 kilometrów do pokonania samochodem przez godzinę i trzy kwadranse. To najdłuższa z trzech tras. Najszybsza trasa biegnie przez oba foldery Flevolandu i przez Amsterdam. Jest szybsza o ponad 10 minut i liczy 142 kilometrów. Najkrótsza trasa liczy 131 kilometrów i jest do pokonania w godzinę i 40 minut. Biegnie na odcinku między Lelystad w Flevoland, a Enkhuizen w Holandii Północnej 27-dmio kilometrową groblą Markerwaarddijk (dawniej Houtribdijk) oddzielającą IJsselmeer od Markermeer. To najbardziej widokowa ze wszystkich tych tras. 

IJsselmeer

IJsselmeer to jezioro w Holandii o powierzchni ok. 1100 km² i średniej głębokości 4,5 m, leżące pomiędzy prowincjami: Holandią Północną, Flevoland i Fryzją. Nazwa jeziora pochodzi od rzeki IJssel, która wpada do niego od południowego wschodu poprzez mniejsze jezioro o nazwie Ketelmeer.

Jezioro IJsselmeer powstało w 1932 roku, kiedy zatoka Zuiderzee została zamknięta 32-kilometrową tamą Afsluitdijk. Zuiderzee przestało być zatoką morską i zostało przemianowane na IJsselmeer. Ciągły dopływ słodkiej wody rzecznej wkrótce wypłukał słoną wodę. Jednocześnie niezamknięta część Morza Północnego otrzymała nazwę Morze Wattowe. Od 1929 do 1967 osuszono ponad połowę IJsselmeer, tworząc 1979 km2 polderów: Wieringermeerpolder, Noordoostpolder, Flevoland Wschodni i Południowy. W 1976 IJsselmeer zostało podzielone na dwie części poprzez ukończenie kolejnej tamy Houtribdijk (obecnie zwanej Markerwaarddijk), która przebiega pomiędzy Enkhuizen a Lelystad. Dawna południowa część IJsselmeer tworzy obecnie jezioro Markermeer.

Jezioro służy do transportu i rybołówstwa. Oferuje również szereg możliwości rekreacji, zarówno na wodzie, jak i na brzegach. Ze względu na płytkość IJsselmeer, Markermeer i przyległych jezior, jego miasta i wioski rybackie pozostały w większości dziewicze i zachowały wiele zabytkowych budynków. W jeziorze IJsselmeer znajdują się morskie segmenty farm wiatrowych Windpark Noordoostpolder i Windpark Fryslân.

Nie można powiedzieć, by bohaterowie powieści mocno doświadczyli IJselmeer. Oni o tym jeziorze rozmawiali i tylko na nie rzucili okiem z Breezanddijk. To jezioro, jak i większość jezior jest dużo ciekawsze, a może łatwiej dostrzega się jego walory z wody, a nie z brzegu. A do tego najlepszy jest krótki rejs żeglarski.

zobacz galerię zdjęć (22)
IJselmeer

Markermeer

Markermeer to jezioro w Holandii o powierzchni ok. 700 km² i średniej głębokości 3–4 m, leżące pomiędzy prowincjami: Holandią Północną, Flevoland i jeziorem IJsselmeer. Nazwa jeziora pochodzi od dawnej wyspy, obecnie półwyspu Marken.

Jezioro Markermeer było pierwotnie częścią zatoki Zuiderzee, która po wybudowaniu tamy Afsluitdijk stała się jeziorem IJsselmeer. W 1976 roku zakończono budowę kolejnej tamy Houtribdijk (obecnie nazwanej Markerwaarddijk), która przebiega pomiędzy Enkhuizen a Lelystad. Południowa część IJsselmeer stała się odrębnym jeziorem, które nazwano Markermeer. Markermeer nie miał pierwotnie pozostać jeziorem. Rozległe połacie ziemi byłej zatoki Zuiderzee zostały zagospodarowane jako duże poldery w ramach ogromnego projektu znanego jako Zuiderzee Works. Jeden z nich, Markerwaard, miał zająć obszar obecnego Markermeer. Częścią budowy tego polderu była budowa grobli Houtribdijk, później nazwanej Markerwaarddijk. Ze względu na zmieniające się priorytety i wątpliwości co do wykonalności finansowej, budowę Markerwaard odroczono na czas nieokreślony w latach 80-tych XX wieku, a jezioro Markermeer zaczęło od tego czasu stawać się odrębnym atutem ekologicznym i rekreacyjnym.

Kluczową funkcją jezior IJsselmeer i Markermeer jest magazynowanie słodkiej wody pitnej i jej wykorzystanie m.in. w okresach suszy. Ponadto jest przez nie odprowadzany nadmiar wody do Morza Wattowego.

zobacz galerię zdjęć (23)
Markermeer

Afsluitdijk

Afsluitdijk to zapora wodna w Holandii, zbudowana w latach 1927–1932 na morskiej zatoce Zuiderzee. Oddziela słodkowodny zbiornik IJsselmeer od Morza Północnego. Zapora rozciąga się od miasta Den Oever w prowincji Holandia Północna do miejscowości Zurich we Fryzji. Ma 32 kilometry długości, 90 metrów szerokości i 7,25 metra wysokości. Budowa zapory pozwoliła na stopniowe osuszanie dawnej zatoki, co prowadziło do powstawania żyznych polderów i tym samym do zwiększania powierzchni kraju. Na zaporze biegnie autostrada A7/E22 Amsterdam–Groningen. Nie znajduje się ona w najwyższym punkcie wału, lecz na południe od niego, więc Morze Wattowe nie jest z niej widoczne. Ścieżka rowerowa biegnie między autostradą a najwyższym punktem.

Holandia z Bellą sobota od lunchu do dinnera
Afsluitdijk

Prace nad Afsluitdijk rozpoczęły się w styczniu 1927 i trwały do maja 1932. Zapora, której budowa odbywała się jednocześnie w trzech miejscach, była budowana z piasku i gliny morenowej, wydobywanej z dna Zuiderzee. Oprócz samej zapory stworzono dwie sztuczne wyspy: Kornwerderzand i Breezand. Podstawa zapory została wzmocniona gigantycznymi blokami bazaltowymi, transportowanymi drogą morską ze Szwecji oraz matami z drewna wierzbowego. Na obu końcach zapory zbudowano dwie śluzy i dwa kompleksy zasuw. W Den Oever jest 15 zasuw, a na Kornwerderzand 10. Pozwalają one na odprowadzanie wody z IJsselmeer, gdy poziom zbiornika się podnosi. Dzieje się tak wskutek napływania wody z rzek, głównie z IJssel oraz nadmiaru wody z polderów. Szacuje się, że do budowy zapory zużyto 23 miliony m³ piasku i 13,5 miliona m³ gliny, a zatrudnienie znalazło 4000–5000 robotników, co w czasach Wielkiego Kryzysu zmniejszyło bezrobocie w tamtym regionie. Wysokość zapory Afsluitdijk była kilkakrotnie zwiększana od 1958 roku w ramach regularnych prac konserwacyjnych po tragicznej powodzi na Morzu Północnym w 1953 roku.

Holandia z Bellą sobota od lunchu do dinnera
Afsluitdijk

Jechałem autostradą A7 przez Afsluitdijk kilkukrotnie. Pierwszy raz wybrałem tę drogę, bo taka grobla była dla mnie czymś niezwykłym. Chciałem ją zobaczyć i jadąc nią podziwiać widoki na Morze Północne. Nie miałem pojęcia, że to nie jest możliwe. Mogłem co najwyżej, choć nie w przez całą drogę zerkać na IJselmeer. Oczywiście w każdym miejscu widokowym z parkingiem zatrzymywałem się. Bohaterowie powieści zrobili niemal identycznie. Zatrzymali się tylko w jednym takim miejscu mniej więcej w połowie grobli.

zobacz galerię zdjęć (25)
Afsluitdijk

Urk

Urk jest gminą w prowincji Flevoland w Holandii i była wyspą na dawnym Zuiderzee. Liczy ok. 22,5 tys. mieszkańców. Zajmuje powierzchnię około 11,54 km² (i 98,36 km² wody). Jest najmniejszą gminą w tej prowincji pod względem powierzchni. Urk jest również gminą o najniższym odsetku mieszkańców o pochodzeniu migracyjnym – 5,6%mieszkańców ma pochodzenie migracyjne. Do czasu ukończenia wału łączącego Urk z Lemmer,. Urk był wyspą na IJsselmeer, dawnym Zuiderzee. Od 1942 roku leży na Noordoostpolder.

Urk można opisać jako najbardziej religijną gminę w Holandii. 98% mieszkańców należy do jakiegoś wyznania, a 94% uczęszcza do kościoła. Jest to bardzo zżyta społeczność z własnym dialektem. Urkers, który jest nadal wyjątkowo żywy, znacznie różni się od innych dialektów w Holandii. Urk ma również własny hymn narodowy. Urk ma zdecydowanie największą flotę rybacką i przemysł przetwórstwa rybnego w Holandii.

Gmina Urk ma najwyższy wskaźnik urodzeń w Holandii. W 2022 roku w gminie zarejestrowano 397 urodzeń żywych, co daje wskaźnik urodzeń 18,3 urodzeń żywych na 1000 mieszkańców (w porównaniu ze średnią krajową 9,5). Z wynikiem 32,2%, Urk ma najwyższy odsetek osób młodych poniżej 14 roku życia i najniższy odsetek osób w wieku 65 lat i starszych, wynoszący 8%. Wraz z gminą Staphorst, która również jest w dużej mierze protestancka, odsetek gospodarstw domowych z dziećmi jest tutaj najwyższy. Gmina Urk znacznie odbiega od holenderskiej średniej pod względem ekonomicznym, religijnym i demograficznym, a także pod względem średnich dochodów.

W 2023 roku Urk miał najwyższy odsetek młodych ludzi w Holandii, wynoszący 43,5 procent i najniższy odsetek osób starszych, wynoszący 10,1 procent. Jednak, jak wszędzie w Holandii, liczba urodzeń w Urk spada. W 1988 roku urodziło się 384 dzieci (wskaźnik urodzeń wynosił wówczas 30,3 procent). Kobieta miała średnio 3,9 dziecka w 1988 roku. Pomimo podwojenia populacji między 1988 a 2022 rokiem, liczba urodzeń pozostała praktycznie taka sama, z 397 żywymi urodzeniami w 2022 roku. W rezultacie wskaźnik urodzeń spadł do 18,3 procent (najwyższy w Holandii), a współczynnik dzietności spadł do 2,63 dziecka na kobietę. To sprawia, że Urk jest jedną z niewielu gmin w Holandii, w których wskaźnik dzietności przekracza „poziom zastępowalności” 2,1 dziecka na kobietę, co wystarcza do pełnego zastąpienia obecnych pokoleń mężczyzn i kobiet.

98,1% mieszkańców gminy Urk deklaruje przynależność do wyznania religijnego lub grupy filozoficznej, a 95,8% uczestniczy w nabożeństwach co miesiąc. Największą grupą religijną są kościoły reformowane (52,3%), następnie kościoły protestanckie (20,8%) i kościoły reformowane (11%). Tylko 1,2% jest katolikami, a 12,9% wyznaje inne wierzenia. 1,9% populacji jest bezwyznaniowe (w porównaniu do 47% w całym kraju).

Miejsca warte uwagi:

  • Stare centrum wsi, które jest chronionym widokiem wsi
  • Latarnia morska
  • Pomnik Rybaków
  • Pomnik wojenny w Urk
  • Kościół nad morzem (Kerkje aan de Zee)
  • Kościół Bethel (Bethelkerk)
  • Lodowa Zatoka (De IJsvlet)
  • Muzeum Urk „Stary Ratusz” (Urker Museum 'Het Oude Raadhuis’)
  • Aukcja ryb w IJsselmeer
  • Tętniący życiem port, w którym wciąż działa kilka stoczni

Urk podczas odwiedzin, a Urk jest warte odwiedzin, to nie miejsca, które wymieniane są jako warte uwagi. Je można zobaczyć przy okazji. Urk to przede wszystkim klimat tej niezwykłej miejscowości. Można go chłonąć poprzez powolne spacery przez centrum wsi i przez port. Jeżeli będzie się miało trochę szczęścia, to spotka się tubylców ubranych w tradycyjne stroje. W tej miejscowości nadal to się zdarza.

zobacz galerię zdjęć (41)
Urk
1

Marken

Marken opisałem już w artykule zatytułowanym nazwą tej miejscowości czyli Marken.

Breezanddijk

Breezanddijk  to wioska w gminie Súdwest-Fryslân, w holenderskiej prowincji Fryzja, położona na  Afsluitdijk, na dawnej wyspie roboczej Breezand, dwanaście kilometrów od wybrzeża Fryzji.

Breezanddijk ma tylko czterech mieszkańców. Jedyną nazwą ulicy jest Afsluitdijk. Jest tam siedem adresów. Sześć ma funkcję handlową, siódmy jest domem na wodzie i jest jedynym zamieszkanym adresem. To sprawia, że Breezanddijk jest najmniejszą zamieszkaną miejscowość w Holandii (Koudekerke na Schouwen-Duiveland w prowincji Zeeland i Helwerd w prowincji Groningen są całkowicie niezamieszkane).

Po stronie Morza Wattowego znajduje się port alternatywny inaczej określany jako port schronienia. Autostrada posiada wiadukt oraz wjazd i zjazd na Breezanddijk, co umożliwia użytkownikom dróg z obu pasów dotarcie do miejsca odpoczynku przy stacji benzynowej i, w razie potrzeby, zawrócenie. Wiadukt jest niezbędny dla rowerzystów i innych pojazdów poruszających się z małą prędkością, ponieważ ścieżka rowerowa znajduje się po drugiej stronie autostrady. Bez niego Breezanddijk byłaby niedostępna dla rowerzystów.

Znajduje się tu również niewielki kemping należący do stowarzyszenia Zeehengel-en campingvereniging Het Wad , składający się z około pięćdziesięciu domków mobilnych. Jest prąd i internet satelitarny, ale nie ma kanalizacji ani bieżącej wody. Dostęp do kempingu mają wyłącznie członkowie stowarzyszenia.

Marcin z Bellą zatrzymali się na parkingu w Breezandijk części Afsluitdijk. Tak by przez chwilę odpocząć i napawać się widokiem przede wszystkim Morza Wattowego. Byli tam wieczorem niemal podczas zachodu słońca, więc widok musiał być przynajmniej ładny. Podczas ładnej pogody i przy odpowiedniej przejrzystości powietrza z Breezanddijk można zobaczyć Wyspy Zachodniofryzyjskie oddzielające Morze Wattowe od właściwego Morza Północnego. Po drugiej stronie grobli podziwiali widok na IJselmeer. Też bardzo ładny. O tej porze roku i dnia może być niemal pocztówkowy, szczególnie gdy na jeziorze pływają żaglówki, częstokroć zabytkowe.

zobacz galerię zdjęć (6)
Breezanddijk

Z Breezanddijk do Edam

Holandia z Bellą sobota od lunchu do dinnera
Z Breezanddijk do Edam

Trasa z Breezanddijk do Edam to ok. 66 kilometrów, które można pokonać samochodem w ok. 50 minut. Większość trasy biegnie autostradą A7, w tym początkowo groblą Afsluitdijk. Ostatnie 12 kilometrów to droga N247. Po drodze mija się przy autostradzie dwie większe miejscowości Den Oever i Hoorn. Szczególnie ta druga jest warta uwagi. Zwiedzałem ją podczas pierwszego mojego pobytu w Holandii, jeszcze w latach 80-tych XX wieku. Z tamtego regionu Holandii Północnej to jedno najciekawszych małych miasteczek do zwiedzania, obok Edamu i Enkhuizen. Moim ulubionym jest Edam, ale wszystkie są ciekawe, piękne i mają urokliwe miejsca. Są trochę podobne, a jednocześnie różne. Z trochę większych miast w tym rejonie bardzo ciekawe są Alkmaar i Haarlem. Byłem w każdym z nich i każde polecam by zobaczyć.

Marcin i Bella jechali zwiedzić wieczorową porą Edam i zjeść tam kolację. Byli za krótko w Holandii by zobaczyć pozostałe z tych miast. A po drodze, na tym odcinku pochłonięci byli rozmowami na inne tematy, tak, że nie zwracali uwagi na mijane otoczenie.

Edam

Edam to miasto w Holandii Północnej, w północno-zachodniej Holandii. Razem z Volendam tworzy gminę Edam-Volendam. W Edamie mieszka około 7380 osób. Cała gmina Edam-Volendam liczy 28 492 mieszkańców. Nazwa Edam pochodzi od zapory na rzeczce E lub IJe, gdzie znajdowała się pierwsza osada, dlatego też nazwano ją IJedam.

Edam słynie jako pierwotne źródło sera o tej samej nazwie .

Holandia z Bellą sobota od lunchu do dinnera
Edamer - Cheese
Holandia z Bellą sobota od lunchu do dinnera
Edamer - Cheese

Edam powstał przy tamie na rzekach IJ lub E, które wpadały do Zuiderzee . Około 1230 roku ujścia Zuiderzee zostały zabudowane. Towary musiały być przeładowywane przy tamie i pobierano myto. To pozwoliło Edamowi rozwinąć się w centrum handlowe. Budowa statków, połowy śledzi i handel serem przyniosły Edamowi ogromny dobrobyt.

Hrabia Wilhelm V z Holandii nadał Edamowi prawa miejskie w 1357 roku. Dzięki prawom miejskim, mieszkańcy Edamu przenieśli się do nowego portu. Budowa nowego portu zapewniła Edamowi połączenia z głównymi miastami Holandii i międzynarodowymi szlakami handlowymi. W XVI wieku w Edamie istniały aż 33 nabrzeża, co w połączeniu z faktem, że Edam otrzymał prawo do organizowania targów trzy razy w roku, znacząco ożywiło lokalną gospodarkę – czyniąc go jednym z ważniejszych miast północnej Holandii, konkurując z Enkhuizen, Hoorn i Amsterdamem. Targ serowy był głównym źródłem utrzymania Edamu w XVI wieku. 16 kwietnia 1526 roku cesarz Karol V nadał Edamowi prawo do organizowania targu co tydzień. W 1594 roku prawo to zostało nadane na wieczność. Po przyznaniu Edamowi prawa do cotygodniowych targów, komercyjne targi serów pozostały w mieście do 1922 roku. Ser był przywożony na targ przez lokalnych rolników na małych łódkach, a po wyjęciu z łódek, przewożony był na targ saniami serowymi. Na targu ser był prezentowany kupcom. Po sprawdzeniu jakości, cenę ustalano poprzez targowanie się, aż do osiągnięcia porozumienia. Następnie ser trafiał do magazynu, gdzie przechowywano go do momentu, aż osiągnął najwyższą jakość. Od 1989 roku targ serowy w Edamie reaktywowany jest jako inscenizacja dla turystów. Odbywa się w każdą środę lipca i sierpnia.

Holandia z Bellą sobota od lunchu do dinnera
Edam

Stare centrum miasta, w obrębie dawnych murów miejskich, jest obecnie pod ochroną rządową, zarówno pod względem głównych budynków, jak i detali architektonicznych. Wiele znaczących budynków przetrwało w dobrym stanie.

Zabytki znajdujące się na terenie obszaru chronionego obejmują:

  • Grote of Sint-Nicolaaskerk – Kościół Wielki św. Mikołaja z 1626 r. z wieżą widokową z XV w.
  • Kleine Kerk – Mały kościół z wieżą zabawową
  • Lutherse kerk – Kościół luterański, zbudowany w latach 1739-1741 z fasadami w stylu Ludwika XIV
  • Raadhuis- Ratusz z XV wieku , odrestaurowany w 1985 roku
  • Weeshuis – Sierociniec odrestaurowany w 1989 roku.
  • Damplein 8, najstarszy kamienny dom w Edamie
  • Achterhaven 105, najstarszy (oryginalny) drewniany dom w mieście


W Edamie jest 176 budynków będących zabytkami narodowymi i 95 zabytkami miejskimi.

Z małych holenderskich miasteczek wg mojej subiektywnej oceny Edam ma najwięcej uroku. Przepiękne kamieniczki, w znakomitej większości nieduże dwu-, a rzadziej trzykondygnacyjne. Sprawiające wrażenie jakby nie były codziennymi domami mieszkalnymi, a inscenizacją filmową czy teatralną, albo domami dla lalek lub krasnoludków. A dodatkowo mosty, kanały i główny garbaty plac Damplein będący de facto również mostem, z kilkoma serowarskimi sklepami. Edam mnie zauroczył całkowicie. Tak, że lubię do niego wracać przy niemal każdym moim pobycie w Holandii. Marcin i Bella byli nim nie mniej zauroczeni.

zobacz galerię zdjęć (44)
Edam
1

zobacz galerię zdjęć (60)
Edam
2

zobacz galerię zdjęć (60)
Edam
3

zobacz galerię zdjęć (60)
Edam
4

Z Edam do Pulitzer Amsterdam Hotel

Holandia z Bellą sobota od lunchu do dinnera
Z Edam do Pulitzer Amsterdam Hotel

Z Edam do Pulitzer Amsterdam Hotel trasa biegnie drogą N247 oraz s116 przez znaczną część Amsterdamu. To ok. 25 kilometrów, z czego na pierwszą drogę przypada ponad 15 kilometrów. Trasa do pokonania w ok. 40 minut, ale czas podróży zależy w głównej mierze od pory dnia i ruchu, szczególnie już w samym Amsterdamie. Po drodze z większych miejscowości mija się Volendam (miasto graniczne z Edam) i Monnickendam. Oba bardzo ładne portowe miasteczka, warte odwiedzin. Przez Monnickendam trzeba przejechać jeżeli jadąc z Edam chce się dotrzeć do Marken. To tylko odległość ok. 17 kilometrów.

Po całym dniu podróży, z tak rozmaitymi i ciekawymi jej punktami jak Dolfinarium Harderwijk, Paleis Het Loo, Giethoorn I Edam jedynym marzeniem Marcina i Belli było jak najszybsze dotarcie do hotelu. Nie tylko wrażenia dnia i zmęczenie powodowało takowe chęci. Tak więc ich nie interesowało nic co było po drodze. Wcześniej jako warte odwiedzin w północnej części Holandii Północnej wymieniłem: Edam, Hoorn, Enkhuizen, Alkmaar, Haarlem jak również Marken. Do tej listy trzeba dodać właśnie Volendam i Monnickendam, które domykają listę najciekawszych miejscowości na północ od Amsterdamu, miejscowości wartych odwiedzin. Jest jeszcze kilka miejscowości nadmorskich nad Morzem Północnym, nie tak ciekawych ze względu na przepiękną architekturę, ale ze względu na bycie miejscowościami wakacyjno-nadmorskimi. Oprócz krajobrazów klifowych i zatoczkowych nie jestem fanem mórz północnych. W związku z powyższym w tych nadmorskich miejscowości nie byłem i moich bohaterów też tam nie wysłałem.

Spodobało się - udostępnij

Newsletter

Mój newsletter to najlepszy sposób by nie przegapić niczego co dzieje się wokół „11 KOBIET …” i co ma do powiedzenia autor powieści. 

Przeczytaj pozostałe Inspiracje

Mission Impossible

Mission Impossible

To nawiązanie do tytułu serii filmów. A jednocześnie określenie sytuacji, którą los nam przeznacza. Na ogół nie traktujemy jej jak nierozwiązywalnej, jak sytuacji bez wyjścia,

Holandia z Bellą piątek po dinnerze

Holandia z Bellą piątek po dinnerze

Trzeci etap zwiedzania Amsterdamu. A w nim Dzielnica Czerwonych Latarni, dla wielu najbardziej znane miejsce i symbol stolicy Holandii. Dla jednych najmocniejszy atrybut demoralizacji, dla

rzeczywistość miesza się z fantazją

zapisz się do newslettera

Mój newsletter to najlepszy sposób by nie przegapić niczego co dzieje się wokół „11 KOBIET …” i co ma do powiedzenia autor powieści.