Holandia z Bellą sobota od śniadania do lunchu w „11 KOBIET…”
„Po kwadransie wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w stronę Harderwijk. Droga do Harderwijk liczy około sześćdziesięciu pięciu kilometrów i nie ma tam w zasadzie niczego, co by przykuwało uwagę. Połowa trasy biegnie autostradą. Ostatni odcinek drogą krajową przez najmłodszy region holenderski, czyli Flevoland. To polder wyrwany morzu i zagospodarowany. Wokół drogi są niemal wyłącznie łąki, pastwiska i pola, czasami kanały. Po zjeździe z autostrady w okolicy Almere, największego miasta Flevolandu, do samego Harderwijk nie ma właściwie żadnej miejscowości. Jedyny ciekawy odcinek trasy to przejazd przez Amsterdam. Początkowo jechaliśmy nad kanałem Prisengracht, więc znów mogliśmy się zachwycać starymi amsterdamskimi kamieniczkami, mostkami nad kanałem, barkami i stateczkami. Minęliśmy Westerkerk i dom Anny Frank, jeden z najbardziej znanych obiektów turystycznych w mieście.
…
Przejechaliśmy obok dworca kolejowego.
…
Było kilka minut po dziesiątej. Przed chwilą otwarto delfinarium. Pomimo idealnej pogody na tego typu wycieczki ze względu na poranną porę było stosunkowo mało ludzi. Mieliśmy prawie pół godziny do pierwszego pokazu z udziałem lwów morskich. Obeszliśmy połowę terenu parku. Zajrzeliśmy do kilku basenów od góry i od dołu poprzez olbrzymie przeszklone akwariowe ściany. Mogliśmy poobserwować morsy i delfiny. W każdym oddzielnym basenie żył jeden gatunek zwierząt morskich. Inaczej niż w innych ogrodach zoologicznych, w których w wielkich akwariach żyje mnóstwo gatunków ryb i innych morskich stworzeń. Ten był wyraźnie nastawiony na oglądanie cyrkowych popisów. Choć nie jestem zwolennikiem tego typu rozrywek, obejrzeliśmy trzy takie przedstawienia, za każdym razem przy innym basenie z innego amfiteatru. Najpierw lwów morskich, później rekinów, a na koniec delfinów. Oczywiście nie miałem pojęcia, jak takie pokazy odbierają zwierzęta. Rekiny i płaszczki wyglądały, jakby były bezwolnymi rekwizytami. Lwy morskie dostosowały się do wymagań ludzkich, a motywatorem ich działań była nagroda w postaci jedzenia. Natomiast delfiny sprawiały wrażenie, jakby były równoprawnymi z ludźmi aktorami, nawet gwiazdami w przedstawieniu, chcącymi grać pierwsze skrzypce i popisywać się swoimi umiejętnościami. Ale delfiny nie są zwierzętami domowymi i żyjąc na wolności, są szczęśliwe.
…
- … Pora w drogę. Przed nami czterdzieści minut drogi do Paleis Het Loo. To taki pałac rodziny królewskiej z przepięknymi ogrodami. I chyba ogrody są piękniejsze niż pałac.
…
Droga nie była zbyt długa. Tym razem biegła wyłącznie drogą krajową, a nie autostradą. Była trochę ciekawsza niż poprzednia, bo przejechaliśmy przez kilka mniejszych miejscowości. W każdej z nich można było zobaczyć typową holenderską zabudowę.
…
Paleis Het Loo to barokowy pałac zbudowany na planie podkowy. Wokół niego rozciągają się ogrody w stylu francuskim porównywane często do ogrodów wersalskich. Uwielbiam ogrody w stylu francuskim za ich matematyczno-logiczną kompozycję, ład i perfekcyjne uporządkowanie. Ten był tego klasycznym przykładem. Symetryczny osiowo z główną alejką, regularną kompozycją, równiutko przystrzyżonymi krzewami i całą zielenią uformowaną w geometryczne kształty. Uzupełnieniem zieleni były baseny z fontannami, rzeźby oraz kolumnada również umiejscowione zgodnie z geometrycznymi wzorami. Najlepiej można ocenić piękno parku z okien sali balowej pałacu.
…
Zwiedzanie pałacu odbyliśmy w trybie ekspresowym, nie zwracając na nic najmniejszej uwagi. Zatrzymaliśmy się wyłącznie przy oknach sali balowej i na tarasie. Co tu dużo mówić, widok ogrodu francuskiego najciekawszy jest z lotu ptaka. Ale z tarasu też wyglądał bajkowo.
Czwarty rozdział z cyklu „Bibiana Isabelle”, strony 76-86, II część tomu „Czerwiec”
Pierwszego dnia pobytu w Holandii Marcin z Bellą zwiedzali pieszo Amsterdam. Drugi dzień przeznaczyli na wycieczkę samochodową. Pierwsza połowa dnia od śniadania do lunchu zawierała w zasadzie dwa miejsca. Oba na wschód od Amsterdamu w Geldrii. Dwa całkowicie odmienne miejsca – delfinarium w Harderwijk i Pałac Het Loo, a przede wszystkim jego ogrody. Holandia ma jak na swoją powierzchnię stosunkowo dużo parków rozrywki. Może nie są one tak znane jak Disneyland pod Paryżem, ale najpopularniejszy z nich Efteling po względem odwiedzających plasuje się na 4-tym miejscu w Europie. Holenderskie parki rozrywki są na ogół parkami tematycznymi. Tak jak Delfinarium Harderwijk. Wybór Marcina delfinarium może być zaskoczeniem. Po pierwsze od strony etycznej. Naturalnym środowiskiem zwierząt, tych wodnych jest natura, wolność. Każde ich ograniczanie, dla zabawy i przyjemności człowieka może budzić olbrzymie wątpliwości. Również można stwierdzić, że w Holandii jest dużo ciekawszych miejsc niż parki rozrywki, czy właśnie taki park rozrywki. Jest wielce prawdopodobne, że gdybym jeszcze raz planował podróż moich bohaterów po Holandii, to wybrałbym inne atrakcje. Delfinarium Marcin wybrał jako coś zupełnie różnego od pozostałych atrakcji, które były w programie ich wycieczki. Wybrał gdyż wiedział, że Bella przy swoich wiejskich korzeniach, przez większość swojego życia była w bliskości ze zwierzętami, a ponadto uwielbiała bywać nad morzem, chociaż niewiele razy to jej się przytrafiło, a jeżeli już to na krótko. Pałac Het Loo jako twór architektoniczny jest niewątpliwie ciekawy, ale zachwyt, przynajmniej mój, wzbudziły jego ogrody. Dla mnie ogrody pałacowe są nie do pominięcia przy zwiedzaniu Holandii. W powieści Marcina pojawiają się jeszcze miejsca, które mijali i widzieli po drodze: Westerkerk, dom Anny Frank, centralny dworzec kolejowy w Amsterdamie, Flevoland i Almere. Każde z tych miejsc może wzbudzić przynajmniej zaciekawienie. Każde może być osobnym punktem zwiedzania. Oczywiście w różnym zakresie czasowym i przestrzennym. Być może nie dla każdego. Bo nasze zainteresowania bywają rozmaite.
Od Pulitzer Hotel do Dolfinarium Harderwijk
Trasa ok. 66 kilometrów drogami S100, s114, A10, A1, A6, N305, N302, czyli głównie drogami szybkiego ruchu i autostradami. Trasa do pokonania w ok. 1 godz. do 1 godz. 10 minut. Na czas przejazdu największy wpływ ma początkowy odcinek przez Amsterdam. I oprócz tego odcinka trasa raczej nieciekawa. Przedmieścia fabryczno-portowo-logistyczne Amsterdamu, ekrany autostradowe i przejazd przez płaściutki polder, praktycznie bez zabudowań, oprócz przedmieść Almere.
Westerkerk
O Westerkerk pisałem w artykule W Holandii z Bellą – pierwszy spacer po Amsterdamie.
Anne Frank Huis
Informacje o Anne Frank Huis pojawiły się również w artykule W Holandii z Bellą – pierwszy spacer po Amsterdamie.
Station Amsterdam Centraal
Dworzec Centralny Amsterdam jest największą stacją kolejową w Amsterdamie, w Holandii Północnej. Jest to ważny międzynarodowy węzeł kolejowy, z którego dziennie korzysta 192 000 pasażerów, co czyni go drugą najbardziej ruchliwą stacją kolejową w kraju po Utrecht Centraal i najczęściej odwiedzanym zabytkiem Rijksmonument w Holandii. Pasażerowie mogą korzystać z pociągów, metra, tramwajów, autobusów, promów i parkingu dla rowerów. Stacja znajduje się na Stationseiland, wyspie odzyskanej na rzece IJ.
Dworzec Amsterdam Centraal został zaprojektowany przez holenderskiego architekta Pierre’a Cuypersa, który znany jest również z projektu Rijksmuseum i otwarty w 1889 roku. Cechą charakterystyczną dworca jest gotycko – renesansowy budynek oraz żeliwny dach nad peronami o rozpiętości około 40 metrów. Nowy dworzec centralny zastąpił dworzec Amsterdam Willemspoort, który zamknięto w 1878 r., a także tymczasową stację Westerdok, używaną w latach 1878-1889.
zobacz galerię zdjęć (33)
Amsterdam Central Station
1
Projekt Cuypersa budynku dworca kolejowego pod wieloma względami bardzo przypominał jego inne arcydzieło architektury, Rijksmuseum. Cechuje się on pałacową fasadą w stylu gotycko – renesansowym z dwiema wieżyczkami oraz wieloma ozdobnymi detalami i kamiennymi płaskorzeźbami nawiązującymi do przemysłowego i handlowego znaczenia stolicy. W projekcie uwzględniono również królewską poczekalnię dla monarchii holenderskiej (jedną z trzech obecnie aktywnie użytkowanych w kraju). Stacja Cuypersa odzwierciedla romantyczny, nacjonalistyczny nastrój panujący w Holandii pod koniec XIX wieku, a jej liczne elementy dekoracyjne gloryfikują ówczesną potęgę gospodarczą i kolonialną narodu. Podobnie jak w przypadku Rijksmuseum, ogólna architektura dworca przypominała wielu współczesnym średniowieczne katedry. Z tego powodu, a także z uwagi na fakt, że stawało się coraz bardziej oczywiste, iż rząd krajowy chciał, aby dworzec powstał nad nabrzeżem miasta, skutecznie oddzielając je od jeziora IJ, plan ten był wysoce kontrowersyjny.
Prace budowlane rozpoczęto w 1882 r. Stacja została zbudowana na trzech połączonych ze sobą sztucznych wyspach na jeziorze IJ . Wyspy te powstały z piasku pochodzącego z wydm w pobliżu Velsen. Wyspy te są znane jako Stationseiland (Wyspa Dworcowa). Podobnie jak wiele innych konstrukcji w Amsterdamie, stacja została zbudowana na drewnianych palach (8687 sztuk). Budynek stacji został ukończony w 1884 r., ale zlecenie dla Cuypersa nie obejmowało konstrukcji dachowej peronów. Dlatego stacja nie miała jeszcze charakterystycznego dachu dworcowego. Dach ten, składający się z 50 zakrzywionych kratownic i rozpiętości prawie 45 metrów, został zaprojektowany przez LJ Eijmera, inżyniera budownictwa lądowego z prywatnej firmy kolejowej Staatsspoorwegen. Cuypers zaprojektował dekoracje kratownic i szczytów. 15 października 1889 roku dworzec został oficjalnie otwarty, przyciągając ogromne tłumy zwiedzających.
Od lat 50-tych XX wieku dworzec kolejowy był wielokrotnie przebudowywany i modernizowany. Dotyczyło to zarówno samej struktury kolejowej, jak i m.in. podziemnych przejść dla pieszych, linii i stacji metra, dworca autobusowego, podziemnego parkingu rowerowego, organizacji ruchu kołowego przez wybudowanie tuneli na nabrzeżu pod dworcem oraz przebudowie Stationsplein (Placu Dworcowego) i stworzenia na nim przestrzeni dla pieszych.
Aktualnie po wszystkich modernizacjach dworca i terenu wokół niego praktycznie niemożliwym jest przejazd samochodem obok dworca, tak by móc w całości podziwiać jego fasadę. Można to zrobić z dość dużej odległości i nie w pełni. Od strony głównej fasady możliwe jest z okien tramwaju, na rowerze lub pieszo, od strony nabrzeża i peronów również na rowerze i pieszo oraz z promu. Tak więc Marcin, choć wybrał nie najkrótszą i nie najbardziej sensowną trasę spod hotelu do delfinarium, by przejechać obok dworca i móc go pokazać Belli, tak naprawdę pokazał go z oddali i w niewielkim stopniu. A szkoda. Dworzec kolejowy w Amsterdamie zasługuje na to by go obejrzeć. Z dworców kolejowych, które widziałem ten amsterdamski, obok w Antwerpii I Mediolanie jest najciekawszy i najładniejszy.
zobacz galerię zdjęć (10)
Amsterdam Central Station
2
Flevoland
Flevoland jest dwunastą i najnowszą prowincją Holandii, utworzoną w 1986 r., kiedy południowe i wschodnie Flevopoldery, wraz z Noordoostpolder, zostały połączone w jedną jednostkę prowincjonalną. Leży w centrum kraju w dawnym Zuiderzee, które zostało przekształcone w słodkowodne IJsselmeer po zamknięciu Afsluitdijk w 1932 r. Prawie cały teren należący do Flevoland został zrekultywowany w latach 50. i 60. XX wieku, podczas gdy Markermeer i przyległe jeziora zostały oddzielone od IJsselmeer. Jeśli chodzi o suchy ląd, jest to najmniejsza prowincja Holandii o powierzchni 1410 km2. Całkowita powierzchnia prowincji wynosi 2412 km2.
Prowincja liczy około 445 000 mieszkańców. Tylko Zelandia ma mniej mieszkańców. Składa się z sześciu gmin (Almere, Dronten, Lelystad, Noordoostpolder, Urk, Zeewolde). Jej stolicą jest Lelystad, a najludniejszym miastem jest Almere, które jest częścią Randstad i rozrosło się do siódmego co do wielkości miasta w kraju. Flevoland graniczy na skrajnej północy z Fryzją, na północnym wschodzie z Overijssel, a na północnym zachodzie z jeziorami Markermeer i IJsselmeer. Na południowym wschodzie prowincja graniczy z Gelderland; na południowym zachodzie z Utrechtem i Północną Holandią. Poza obszarami miejskimi ziemia w Flevoland jest wykorzystywana głównie do celów rolniczych. Jej obecne źródła dochodów to uprawa kwiatów, rolnictwo i turystyka. W ostatnim czasie wybudowano wiele turbin wiatrowych jako źródło energii odnawialnej.
Flevoland został nazwany na cześć Lacus Flevo, nazwy odnotowanej w rzymskich źródłach dla dużego jeziora śródlądowego na południowym krańcu później utworzonego Zuiderzee.
Wschodni Flevoland (Oostelijk Flevoland lub Oost-Flevoland) i południowy Flevoland (Zuidelijk Flevoland lub Zuid-Flevoland), w przeciwieństwie do Noordoostpolder, mają szeroki kanał między sobą a lądem: odpowiednio Veluwemeer i Gooimeer, co czyni je razem największą sztuczną wyspą na świecie. Są to dwa poldery ze wspólną infrastrukturą hydrologiczną, z wałem rozdzielającym Knardijk pośrodku, który zapewnia bezpieczeństwo jednego polderu w przypadku zalania drugiego. Dwa główne kanały odwadniające, które przecinają wał, mogą zostać w takim przypadku zamknięte śluzami.
Przejazd przez Flevoland był dla Marcina i Belli nie wyborem z racji jego atrakcyjność, a najkrótszą, najszybszą i najsensowniejszą trasą. Omijając Flevoland trasa by się wydłużyła z 66 kilometrów do ok. 80 kilometrów, a przejazd nią byłby dłuższy o ok.10 minut. Przez Flevoland warto przejechać właśnie z tego względu by móc zobaczyć jak wygląda sztuczna wyspa, tereny wyrwane morzu i zagospodarowane.
zobacz galerię zdjęć (60)
Flevoland
Almere
Almere to w pełni zaplanowane miasto i gmina w prowincji Flevoland w Holandii, położone po drugiej stronie rzeki IJmeer od Amsterdamu. Gmina Almere graniczy z Lelystad i Zeewolde i obejmuje sześć oficjalnych obszarów, którymi są dzielnice Almere Stad (dzieląca się na Almere Stad Oost, Almere Stad West i Almere Centrum), Almere Buiten i Almere Pampus (aktualnie projektowana) oraz dzielnice Almere Haven, Almere Hout i Almere Poort. Cztery z nich posiadają oficjalne biura dzielnicowe lub gminne. Ponadto obejmuje ona również nieoficjalną dzielnicę historyczną i sąsiedztwo Oostvaardersdiep. Almere jest częścią Obszaru Metropolitalnego Amsterdamu.
Almere jest najmłodszym miastem w Holandii. Teren, na którym leży miasto, polder Południowego Flevolandu, został odzyskany z IJsselmeer w latach 1959–1968. Pierwszy dom w mieście został ukończony w 1976 roku, a Almere stało się gminą w 1984 roku. Ma największą populację spośród gmin Flevolandu z 214 715 obywatelami w 2021 roku i siódmą co do wielkości w Holandii. W październiku 2007 roku rada miasta Almere zawarła porozumienia z rządem w sprawie rozbudowy miasta do 350 000 mieszkańców do 2030 roku.
W Almere co jest oczywistym nie znajdziemy zabytków, bo najstarsze domy nie mają jeszcze 50 lat. Ale miasto warte jest odwiedzin. Choćby ze względu na w pełni zaplanowaną jego urbanistykę. Także ze względu przynajmniej kilkanaście bardzo ciekawych budynków nowoczesnej architektury. Czy dla spaceru wzdłuż kanałów, przy których stoją nowoczesne kamienice, bądź domki, a jednocześnie zaprojektowane tak by nawiązać do klimatu amsterdamskich, bądź tych z Delft, bądź z innego holenderskiego miasta kamieniczek nad kanałami. W Europie nie istnieje drugie takie „sztuczne” nowoczesne miasto i na dodatek tej wielkości. W gruncie rzeczy można zastanawiać się, czy ciekawszym punktem wycieczki po Holandii nie byłoby właśnie Almere zamiast Dolfinarium Harderwijk. Dla urbanistów i architektów jak najbardziej. Dla Marcina raczej też. Ale dla Belli raczej nie.
Dolfinarium Harderwijk
Dolfinarium Harderwijk to park ssaków morskich w Harderwijk w Holandii. Jest to największy park ssaków morskich w Europie. Liczba odwiedzających waha się od 700 000 do 800 000 rocznie. Park został otwarty w 1965 roku.
Park jest otwarty co roku od wiosny do jesieni, a zima jest zarezerwowana na prace konserwacyjne. Park jest podzielony na kilka obszarów dla różnych gatunków lub szerszych grup zwierząt. Zwierzęta w niektórych obszarach występują w pokazach.
- Bruinvisbaai: morświn zwyczajny
- Dolfijndo Mijn: Główna sala pokazowa dla delfinów butlonosych. Znajduje się w niebieskiej kopule i może pomieścić 2000 osób.
- Delfiny butlonose: Dawniej znana jako laguna, to miejsce życia delfinów butlonosych. Większość delfinów, w tym noworodki, żyje w tym obszarze. Obszar ten można również obserwować pod wodą (z Onderwater Odiezee), gdzie znajduje się 60-metrowa szklana ściana, a delfiny często podpływają blisko ze względu na swoją ciekawską naturę. Akwarium mieści 15 milionów litrów wody.
- Krabbenkust: Kraby, homary, ukwiały, ryby.
- Roggenrif: płaszczki, rekiny, okonie morskie, cefale grubowargowe, inne ryby, kraby, homary, ostrygi i ukwiały morskie.
- Stoere Stellerstek: Lew morski Stellera
- Walrussenwal: Morsy
- Zeeleeuwenzee: Uchatka kalifornijska (foka)
- Zeehondenzand: Foka pospolita i foka szara
- Zotte Zeeleeuwentheather: teren pokazowy dla uchatek kalifornijskich.
W parku znajdują się liczne restauracje, sklepy i place zabaw, a także plaża nad jeziorem Wolderwijd. Planowany jest również hotel w parku.
Współpracując z fundacją, Delfinarium oferuje sesje terapeutyczne z delfinami dla dzieci z autyzmem i zespołem Downa. W ramach oferty komercyjnej prowadzony jest program „Sen z delfinami” dla dzieci w wieku 8–12 lat.
Bilety do delfinarium standardowo kosztują 29.00€. Bilety online z konkretną datą kosztują 19,95€, zaś elastyczne bez daty 24,50€. Godziny otwarcia 10.00 – 19.00. Niektóre pokazy uzależnione są od pogody, a przede wszystkim od temperatury.
Niezależnie od tego co sądzimy o trzymaniu dzikich zwierząt w niewoli, o ich tresurze pod występy, zobaczenie szczególnie delfinów, zarówno podczas ich występów lub choćby karmienia, niewątpliwie jest atrakcją.
zobacz galerię zdjęć (36)
Dolfinarium Harderwijk
Od Dolfinarium Harderwijk do Paleis Het Loo
Krótka tras licząca ok. 33 kilometry głównie drogami N302 i N344. Przejazd zajmuje ok. 35 minut. Za oknami przede wszystkim pola, łąki i lasy. Praktycznie nie przejeżdża się przez żadną miejscowość, a pojedyncze zabudowania też należą do rzadkości.
Paleis Het Loo
Pałac Het Loo to pałac położony na obrzeżach Apeldoorn. Do 1975 roku pałac zamieszkiwali członkowie holenderskiej rodziny królewskiej. Od 1984 roku jest on otwarty dla publiczności jako Muzeum Narodowe Paleis Het Loo, gdzie odbywają się wystawy i wydarzenia. Pałac jest własnością państwa holenderskiego. Zarządzaniem i utrzymaniem budynków zajmuje się Fundacja Paleis Het Loo.
Termin „loo” odnosi się do otwartego lasu liściastego położonego na wyższej piaszczystej glebie. Stadtholder Wilhelm III (Wilhelm Henryk Orański), prawnuk Wilhelma Orańskiego, kupił średniowieczny zamek Het Oude Loo w 1684 roku, aby zbudować obok niego nowy pawilon myśliwski. Pierwotna budowla była kwadratowym budynkiem głównym (corps de logis) w stylu klasycystycznym, z bocznymi skrzydłami po obu stronach. Budynek główny i skrzydła były połączone półkolistymi kolumnadami. Po tym, jak Stadtholder Wilhelm III został królem Anglii, rozszerzył pałac pomiędzy 1691 i 1694 o cztery pawilony (pawilon wewnętrzny i zewnętrzny po obu stronach głównego budynku), które połączyły główny budynek ze skrzydłami bocznymi. Kolumnady zostały przeniesione do nowo założonego ogrodu. Pawilony zawierały apartamenty królewskie Stadtholdera Wilhelma III i Marii Stuart, a także jadalnię, kaplicę pałacową i galerię obrazów. Przez długi czas Het Loo był prawie niezamieszkany, aż do ślubu Stadtholdera Wilhelma IV z księżniczką Anną z Anglii. Po jego śmierci pałac pozostał niezamieszkany aż do 1764 roku. Po ślubie księcia Wilhelma V z Wilhelminą Pruską, oboje zajęli pałac. W 1795 roku, w okresie Republiki Batawskiej, cały majątek rodziny Orańskiej został skonfiskowany. Pałac Het Loo został splądrowany i zniszczony. Służył jako szpital dla francuskich żołnierzy. Pałac stał się budynkiem państwowym. Po objęciu tronu Holandii przez Ludwika Napoleona, Het Loo stał się jego letnim pałacem. Po koronacji Wilhelma I państwo udostępniło mu pałac Het Loo jako letnią rezydencję, choć pozostał on własnością państwa. Po 1815 roku przeprowadzono prace w parku, a ogród został w dużej mierze przeprojektowany. W 1895 roku Het Loo podłączono do wodociągu. W latach 1907–1910 wzniesiono duży kompleks stajni i garaż. W latach 1911–1914 pałac został gruntownie odnowiony i rozbudowany. Dobudowano skrzydła wschodnie i zachodnie. Dobudowano również dużą jadalnię, zwaną salą balową. Oba skrzydła podwyższono o piętro, a budynek główny i pawilony również zyskały dodatkowe piętro. Podczas II wojny światowej majątek królewski został skonfiskowany przez wojska okupacyjne. Niemcy planowali wykorzystać pałac jako dom rekonwalescencyjny dla Wehrmachtu. Po abdykacji królowej Wilhelminy w 1948 roku, mieszkała ona nadal w Het Loo aż do swojej śmierci w 1962 roku. Po ślubie, księżniczka Margriet i Pieter van Vollenhoven mieszkali z rodziną w części skrzydła wschodniego do 1975 roku. W latach 1977–1984 pałac i ogrody przeszły gruntowną renowację. Celem było przywrócenie ich pierwotnego, XVII-wiecznego stanu. W tym celu usunięto kilka XIX- i XX-wiecznych dobudówek. Pałac został ponownie odnowiony w 2018 roku.
W Paleis Het Loo znajduje się ogród w stylu holendersko-klasycznym z francuskimi wpływami (podział ograniczony japońskimi żywopłotami z ostrokrzewu). Jest to formalny ogród w stylu XVII-wiecznego baroku, wzorowany na renesansowych ogrodach André le Nôtre’a, takich jak te w Wersalu. Balkon (dostępny w środy) oferuje widok na ogród. Jedna strona ogrodu jest lustrzanym odbiciem drugiej. W ogrodzie Paleis Het Loo znajduje się kilka fontann, których nazwy nawiązują do postaci z mitologii rzymskiej i greckiej (takich jak fontanna Wenus i Herkulesa). Stadtholder Wilhelm III nalegał, aby jego fontanny były o kilka metrów wyższe niż fontanny Ludwika XIV, a inżynierowi hydraulikowi Rogierowi van Cleefowi udało się to osiągnąć. Oryginalne ogrody odrestaurowano w latach 1980–1984. Podstawą renowacji były zachowane rysunki projektowe i prace wykopaliskowe. W 2009 roku odbudowano platformę widokową, a na końcu ogrodu, za kolumnadami, ustawiono dwie ławki.
Park pałacowy, podobnie jak Królewski Las, jest częścią królewskiej posiadłości Het Loo. Posiadłość królewska była ulubionym terenem łowieckim rodziny królewskiej. Księżniczka Margriet i Pieter van Vollenhoven mieszkają obecnie w pobliżu pałacu, w domu Het Loo. Za Het Loo znajduje się Oude Loo, który został wydzierżawiony przez państwo księżniczce Beatrix, a później jej najstarszemu synowi, królowi Wilhelmowi Aleksandrowi.
Symetria w architekturze głównego budynku i ogrodu jest kontynuowana w obszarze frontowym pałacu. Z serca głównego budynku rozciąga się idealnie prosta oś w kierunku południowym. Prostopadle do tej osi biegnie wzdłuż ogrodzenia i bocznych skrzydeł ulica Koningslaan. Droga ta przecina Park Pałacowy i dawniej zapewniała bezpośrednie połączenie między Pałacem Het Loo a Amersfoort. Kończy się na zachodzie, w Amersfoortseweg (N344).
Od bramy, na przecięciu tych ortogonalnych linii, rozchodzą się dwie osie pod kątem 35 stopni, odzwierciedlając oś główną. Oś południowo-zachodnia biegnie w kierunku stajni pałacu i wozowni, gdzie obecnie znajduje się wejście dla zwiedzających i parking. Oś główna stanowi główną aleję widokową. Służy również jako ceremonialny podjazd.
Wilhelm III i Maria II zbudowali w 1686 roku pałac Het Loo, a z nim piękny ogród. Wszystko w tym ogrodzie ma swój cel. Ogród odzwierciedla pozycję i władzę pary królewskiej. Wszystkie elementy ogrodu, w tym posągi i fontanny, mają symboliczne znaczenie. Ogród z XVII wieku jest symbolem raju na ziemi. Doskonałe boskie dzieło. Symetria w ogrodzie barokowym symbolizuje zwycięstwo człowieka nad naturą. Ogród pełen niezwykłych roślin, kwiatów i tryskających fontann na suchym krajobrazie zdominowanym przez dryfujące piaski. Ten cud mógł powstać tylko dzięki połączeniu pieniędzy, wizji i wytrwałości. W XVII wieku ogród z drogimi kwiatami i roślinami świadczył o zamożności właściciela i koneksjach wymaganych do jego budowy i utrzymania. Kwiaty, owoce i rośliny często miały znaczenie symboliczne. Na przykład drzewo pomarańczowe jest symbolem dynastii Oranje-Nassau. Drzewo to wydaje zarówno kwiaty, jak i owoce, co stanowi silny symbol ciągłości dynastii Oranje. Tulipan symbolizuje bogactwo, a bluszcz patriotyzm. Niebieski, biały i żółty powój nazywany jest „kwiatem księcia”, ponieważ jego kolory nawiązują do ubioru książąt Oranje-Nassau.
Ogrody Het Loo są pełne posągów i fontann. Symbolizują one bogactwo, władzę i sukces króla-stadhoudera Wilhelma III i jego żony, królowej Marii II. Fontanna Wenus jest symbolem miłości, płodności i narodzin. Wenus to rzymska bogini miłości i piękna. Narodziła się z piany morskiej. Fontanna idealnie wpisuje się w pałacowy ogród, ponieważ bogini Wenus jest opiekunką ogrodów i winnic. Jest to również nawiązanie do księżniczki Marii. Skrzydlaty chłopiec u podnóża fontanny Wenus to Kupidyn, pomocnik Wenus. Pozłacane postacie to Trytony: pół-człowiek, pół-ryba. Dmuchają w swoje muszle, aby uspokoić fale oceanu. Łabędzie na krawędzi symbolizują wdzięk, czystość, miłość i wierność.
Fontanna Herkulesa symbolizuje Wilhelma III. Mit opowiada o młodym półbogu Herkulesie, który znajduje w swoim łóżeczku dwa jadowite węże. Maluchowi udaje się je zabić. Nawet w późniejszym życiu Herkules często walczy ze złymi potworami. Wilhelm III urodził się wkrótce po śmierci swojego ojca, namiestnika Wilhelma II. Zapoczątkowało to pierwszy okres bez namiestnika (1650–1672). Podobnie jak Herkules, Wilhelm był zatem dzieckiem wyjątkowym. Dzieckiem z „misją”, ale i trudnym początkiem. W młodości musiał pokonać wiele przeszkód (węże), aby zostać namiestnikiem. Fontanna Herkulesa jest zatem symbolem siły, inteligencji i heroizmu.
Na balustradzie między ogrodem górnym a dolnym znajdują się posągi Romulusa i Remusa, słynnych założycieli starożytnego Rzymu. Po zamordowaniu matki, nowo narodzeni Romulus i Remus zostają wrzuceni do Tybru w wiklinowym koszu. Odnajduje ich wilczyca i wychowuje chłopców. To również nawiązanie do młodości Wilhelma III, który dorastał bez ojca i później musiał wywalczyć sobie miejsce w rządzie kraju.
Fontanna w kształcie sfery niebieskiej przedstawia dwanaście znaków zodiaku. Z najjaśniejszych gwiazd wytryskują strumienie wody. Podczas odbudowy ogrodów nie było jasne, która strona sfery powinna być skierowana ku górze. Wybrano niebo nad Londynem 30 kwietnia 1662 roku, o godzinie 1:00 w nocy: czas i miejsce narodzin Marii.
Fontanna w kształcie kuli ziemskiej stanowi odpowiednik fontanny niebiańskiej, wpisując się tym samym w idealną symetrię ogrodu. Strumienie wody wytryskują z głównych miast, z którymi Republika Holenderska prowadziła handel w XVII wieku. Fontanna ta ukazuje potęgę Wilhelma III jako władcy Republiki. W tamtych czasach Holandia posiadała największą flotę handlową na świecie. Fontanna w kształcie sfery niebieskiej i fontanna w kształcie kuli ziemskiej symbolizują wiedzę i władzę.
Cztery posągi w zewnętrznych parterach dolnego ogrodu symbolizują pory roku: Flora wiosnę, bóg Apollo lato, Bachus jesień, a Pomona z koszem jabłek zimę.
Kaskady były popularnym elementem europejskich ogrodów państwowych w XVI i XVII wieku. Są to sztuczne wodospady, w których woda spływa kaskadami w dół. W dolnym ogrodzie można zobaczyć dwie kaskady. Przed jedną z kaskad stoi posąg mitycznego Narcyza, wpatrującego się z miłością w swoje odbicie w wodzie. To ostrzeżenie przed próżnością. Przed drugą kaskadą stoi śpiewak Arion, jadący na delfinie i grający na cytrze. Arion został cudownie uratowany przez delfina, gdy piraci wyrzucili go za burtę. Wiele mitologicznych postaci z ogrodu można rozpoznać w Metamorfoz, dziele rzymskiego poety Owidiusza.
Obok wejścia do górnego ogrodu stoją dwa sfinksy. Sfinks – pół lew, pół kobieta – to postać mitologiczna z okresu starożytności. Sfinks strzeże wejścia do raju, w tym przypadku do górnego ogrodu.
Największą atrakcją ogrodu z XVII wieku jest King’s Leap, fontanna tryskająca wodą na wysokość ponad trzynastu metrów. W czasie jej powstania była najwyższą fontanną w Europie.
Jak niemal każdej kobiecie tak i Belli ogrody Paleis Het Loo nie mogły się nie spodobać. Ona się nimi zachwyciła. Tym bardziej, że był zupełnie czymś innym w dotychczasowym programie ich weekendowego zwiedzania. Wcześniej podziwiali amsterdamską tkankę miejską, a której natura występowała w sposób szczątkowy. Vondelpark i Museumplein miały diametralnie inny charakter. W Delfinarium Harderwijk królowała fauna i to morska. A ogrody Paleis Het Loo to kompleksowe dzieło flory i sztuki ukształtowane z matematyczną precyzją przez człowieka. W tych ogrodach całość i każdy jej szczegół zaprojektowany i utrzymany jest z iście pedantyczną doskonałością. Sam pałac robi olbrzymie wrażenie, ale ogrody bez porównania większe. Przede wszystkim ich kompozycja, umieszczenie wzajemne klombów, alejek, żywopłotów, rzeźb, fontann, basenów, kolumnad, donic z kwiatami, uformowanych krzewów i drzewek, latarni, a także nowoczesnych rzeźb dzisiejszych artystów, które czasami są tam wystawiane. Nie można pominąć również królewskiego parku, który stanowi rozszerzenie terenu pałacowo-ogrodowego. Oraz zabudowań na jego terenie. On też ma swój urok. Bardziej żywy, naturalny, dziki, nieuporządkowany. Kompleks pałacowy Het Loo jest jednym z moich ulubionych miejsc w Holandii (a jest ich kilka). Gdy nie mam zbyt dużo czasu, to lubię odwiedzić przynajmniej jego ogrody. Podobnie zrobili Marcin z Bellą.






































































































































































































































































































































