Maciej Dziewięcki

Janis Joplin – legenda wiecznie żywa

Janis Joplin – legenda rocka i muzyki. Jeżeli młodość przypadła na lata 70, to nie można się było nią nie zachwycać i słuchać na okrągło. Jeżeli jest się fanem rocka i dobrej muzyki, to nie można przejść obok niej obojętnie. W mojej książce też.
Janis Joplin
Janis Joplin

Janis w „11 KOBIETACH”

Strona 45 z drugiego rozdziału „W dwadzieścia lat później” z pierwszej części tomu Czerwiec”

„Pozostawało tylko czekać. Dla mnie każda minuta oczekiwania rośnie w trybie geometrycznym. Aby skrócić sobie ten czas, postanowiłem posłuchać muzyki. Nic tak nie odświeża umysłu przed trudnymi rozmowami jak stary dobry hard rock. Janis Joplin czy Deep Purple? … Janis kochałem bezgranicznie…”

W tomie „Czerwiec” „11 KOBIET…” pojawia się tylko ta wzmianka o niej i tylko raz. A przecież to ikona muzyki, a Marcin uwielbia muzykę i rocka, a ją kocha bezgranicznie. Nadrobię to w następnych tomach.

Kilka słów o Janis

Rozwińmy wodze fantazji i spróbujmy odpowiedzieć sobie dlaczego zasłużyła sobie na trwałe miejsce także w mojej powieści.

Janis Joplin żyła w USA w latach 1943-1970. Śpiewała blues rocka i psychodelicznego rocka, aczkolwiek do niej nie pasuje żadna klasyfikacja muzyki. Ona śpiewała po prostu siebie w wersji rockowej. To artystka ze 100 Największych Artystów Wszech Czasów i postać z Rock and Roll Hall of Fame. Nagrała tylko dwa albumy studyjne sygnowane własnym nazwiskiem i dwa sygnowane jako zespół Big Brother and the Holding Company, w którym była wokalistką. Ale te nieco więcej niż kilkanaście piosenek w nich zawartych to arcydzieła, które nadały innego wymiaru rockowi i całej muzyce. Można by się zastanawiać jak wyglądałby rock i cała dzisiejsza muzyka rozrywkowa gdyby nie ona i oczywiście nie zespół The Beatles. Śpiewała całą sobą, każdą komórką swojego ciała, z najgłębszych zakamarków trzewi, a przede wszystkim własnego jestestwa. Niezależnie czy był to ostry rock czy płynna łagodna ballada rockowa. Chrapliwym trzyoktanowym głosem, czasami przeradzającym się w krzyk, czasami niemal w płacz, czasami aż skrzecząc. Ale zawsze więcej niż maksymalnie ekspresyjnie. Jej życie też było właśnie takie. Gwiazda festiwalu Woodstock, związana z ruchem hippisowskim. Nie stroniła od alkoholowych, narkotykowych i obyczajowych ekscesów. Zmarła mając 27 lat po przedawkowaniu narkotyków.

Joplin a polska młodzież lat 70-tych XX-tego wieku

Marcin dorastał na inteligenckim warszawskim Żoliborzu (nie mylić z konserwatywno-populistycznym wodzowskim dzisiejszym Żoliborzem). W otoczeniu kultury, sztuki, nauki i wiedzy, a jednocześnie buntu nastolatków przeciwko temu co stare, tradycyjne, systemów wartości. W dysonansie między tragicznym komunizmem, a niemal równie tragicznymi wartościami konserwatywno-kościelnymi. W łagodnym otoczeniu dzieci kwiatów, kolorowych ubrań, długich włosów zwiewnych, spódnic, dyskusji o wartościach i balang, alkoholowych też. Łagodnym, bo bez narkotyków. A jednocześnie w szarej, bez perspektyw rzeczywistości. Joplin była cudownym powiewem świeżości, inności. Jednocześnie głosem buntu, jak i snu o czymś pięknym, a niewyobrażalnym. Stał się posiadaczem kilku jej winylowych longplayów, bo wówczas tylko takie były. Wraz z wybranym gronem przyjaciół wsłuchiwał się w jej chrapliwy głos dobiegający z luksusowego gramofonu Stereo Hit będącego w posiadaniu jednej z koleżanek. Dzięki tym płytom był zapraszany na bezliczne prywatki jak wówczas mówiono o domówkach, bo to była muzyka nie tylko do refleksyjnego słuchania, ale również do wydaje się dziwne do tańczenia. A Joplin była kilkanaście lat od niego starsza. Właśnie tyle i nie więcej potrzeba, by stać się niemal bożyszczem dorastającego młodzieńca. Marcin pokochał ją i jej śpiew bezgranicznie. Tak mu zostało przez około pół wieku i zostanie do końca. Bo nie ma artystki wokalistki, którą można by porównać z Joplin.

Moje płyty JANIS

Mój top topów jej utworów

Miałem zamieścić tu moje ulubione trzy utwory, ale są cztery, gdyż żadnego z nich nie byłem w stanie pominąć. Każdy rewelacja. Choć mają ponad pół wieku, to ząb czasu ich się nie imał. Brzmią ponadczasowo i magicznie. A fenomenalnych piosenek Janis zaśpiewał jeszcze kilkanaście. A raczej nie piosenki są fenomenalne, a jej wykonanie.

Little Girl Blue

Cry Baby

Summertime

Kozmic Blues

A o Deep Purple zamieszczę osobny wpis.

Spodobało się - udostępnij

Newsletter

Mój newsletter to najlepszy sposób by nie przegapić niczego co dzieje się wokół „11 KOBIET …” i co ma do powiedzenia autor powieści. 

Przeczytaj pozostałe Inspiracje

Carpe diem

Carpe Diem

Wykorzystuj każdą chwilę delektując się życiem, jakby dzisiejszy dzień miał być twoim ostatnim.

Postimpresjonizm

Postimpresjonizm

Impresjonizm czy postimpresjonizm? Ilekroć oglądam obrazy impresjonistów to mam przekonanie, że nie mam nic piękniejszego w malarstwie. Dokładnie tak samo jest z postimpresjonistami.

rzeczywistość miesza się z fantazją

zapisz się do newslettera

Mój newsletter to najlepszy sposób by nie przegapić niczego co dzieje się wokół „11 KOBIET …” i co ma do powiedzenia autor powieści.