Rock’n’roll

Rock'n'roll to nie tylko gatunek muzyki, który narodził się na początku lat 50-tych w USA, a Europie osiągnął apogeum popularności na początku lat 60-tych XX wieku, zaś w Polsce z inercją kolejnych kilku lat, to nie tylko rodzaj tańca, ale to dla młodzieży z tamtych lat znacznie więcej, to styl życia, który rzutował na powstanie nurtu hippisowskiego, na modę, na rewolucję seksualną, na niemal całą dzisiejszą muzykę rozrywkową, na zjawiska społeczne i nawet na politykę.
Rock'n'roll
Rock'n'roll

Rock'n'roll w „11 KOBIET …”

„– … Dla mnie tańce latynoamerykańskie były czymś niesamowitym. W nich jest niemal wszystko. W pewien sposób to, nie wiem, jak ci wyjaśnić, życie, może obraz życia, może jego inscenizacja, może teatralne odzwierciedlenie ciągłej gry między kobietą a mężczyzną. To może zrozumieć chyba tylko ten, kto sam tańczył.
– Może nie uwierzysz, ale to rozumiem. Kiedyś, gdy byłem młody i piękny, czyli ponad sto lat temu, trochę tańczyłem, trochę, bo krótko w klubie. Lubiłem i klasykę, i łacinę, tę chyba bardziej, ale moim żywiołem był rock’n’roll. To się wiązało i z muzyką, której słuchałem, i z moją zbuntowaną hippisowską osobowością. Tańczyłem z ówczesną moją dziewczyną, która miała świetne wyczucie rytmu i genialną koordynację ruchową. Ja bardziej to lubiłem, niż miałem predyspozycje.”

Trzeci rozdział z cyklu „Anna”, strona 29, II część tomu „Czerwiec”

„Gdy tylko trochę się przeluźniło w salonie, muzyka została podkręcona. Zaczęliśmy od rock and rolli i jive’ów. Nie opuszczałem żadnego tańca. Tańczyłem na przemian z Olgą i Kają. Następnie tempo muzyki spadło aż do typowych starych, nostalgicznych pościelówek. Znów tańczyłem z nimi na zmianę, aż w końcu wtuleni w siebie tańczyliśmy we trójkę. W zamierzchłych czasach szkolnych pościelówki służyły do tego, by móc się wtulić w dziewczynę, poczuć jej całe ciało, szczególnie biust, ale uda również. Sam taniec schodził na plan dalszy. Teraz było dokładnie tak samo. No niemal dokładnie, bo zamiast jednego biustu czułem dwa, zamiast jednej pary ud dwie pary.”

Pierwszy rozdział z cyklu „Olga i Kaja”, strona 222, II część tomu „Czerwiec”

„Otworzyła mi Olga. Znów czerwona sukienka. Ale nie ta sama. Tym razem to czerwona asymetryczna sukienka z dłuższym tyłem znacznie za kolana, przód znacznie przed, rękawkiem 3/4, głębokim trójkątnym dekoltem mocno odsłaniającym biust oraz koronką na rękawach i obszyciu dekoltu. Sama spódnica robiła wrażenie plisowanej, ale to po prostu miała tyle materiału, że samoczynnie układała się w plisy. Idealna kreacja do jakiegoś ostrego jive’a lub rock and rolla. Wówczas spódnica musi zmysłowo powiewać. Długie czarne włosy spływały jej na ramiona. Czarne oczy i dołeczki w policzkach podkreślały jej wdzięk.”

Drugi  rozdział z cyklu „Olga i Kaja”, strony 228-229, I część tomu „Lipiec”

Mój rock and roll

W zacytowanych powyżej fragmentach powieści rock’n’roll odnosi się do tańca. Owszem jest nierozerwalnie związany z muzyką. Dla mnie narodził się we wczesnych latach 70-tych XX wieku. Od singielka Billa Haleya & His Comets, chyba z ich największymi dwoma przebojami Rock Around the Clock i Shake, Rattle and Roll, którego byłem szczęśliwym posiadaczem. Tej muzyki nie dało się wyłącznie słuchać. Ona wręcz zmuszała do tańca. Mniej więcej równolegle docierały do mnie rockandrolle Elvisa Presleya. Efekt był taki, że pod koniec podstawówki uczęszczałem na kurs tańca. Niestety, a może bardzo dobrze uczono nas „10” turniejowych tańców, czyli pięciu tak zwanej klasyki i pięciu łaciny. Na szczęście w łacinie był jive, którego tańczyło się również do klasycznej muzyki rockandrollowej i wiele figur miał tożsamych z rockandrollem. Główna różnica tkwiła w podstawowym kroku. Później w liceum z moją ówczesna dziewczyną chodziłem na kolejny kurs tańca, tym razem z rock’n’rollem i przez jakiś krótki czas nawet tańczyliśmy w klubie. Nawet uczestniczyłem w jakimś konkursie tanecznym rockandrolla, a podobnym statucie jak późniejszy Ogólnoświatowy Konkurs Rock’n’rolla Im. Billa Haleya, który od 1981 roku odbywa się niemal corocznie w warszawskiej Stodole. Mój, nie pamiętam gdzie się odbywał, być może w jakiejś sali Pałacu Kultury i Nauki, a może jakiegoś klubu tanecznego. Pamiętam, że trzeba było mieć skończone 18 lat. Ani ja, ani moja ówczesna dziewczyna partnerka rockandrollowa nie mieliśmy, więc, ponieważ dawno nastąpił okres przedawnienia, mogę się przyznać do sfałszowania roku urodzenia w legitymacji szkolnej. Cóż progi okazały się zbyt wysokie i odpadliśmy po bodajże jednym tańcu, maksimum dwóch. Być może gdybyśmy potrenowali jeszcze ze dwa, trzy lata byłaby jakakolwiek szansa na więcej. Ale jak to bywa z młodzieńczymi miłościami, ta skończyła się znacznie wcześniej. Ale miłość do rockandrolla do dzisiaj mi została. Jak tylko jest możliwość, a bywa ich coraz mniej to próbuję tańczyć. Jednakże z całym szacunkiem dla wszystkich kobiet, z którymi kiedykolwiek w życiu tańczyłem, a przede wszystkim dla tej, z którą na ogół tańczę na wszelakich imprezach, tak rewelacyjnej partnerki jak właśnie tamta dziewczyna nie spotkałem nigdy więcej.

Z rock’n’rollem mam marzenie, obawiam się, że całkowicie nierealne. Po pierwsze patrz zdanie wcześniejsze. Po drugie musiałbym do jego realizacji wiele sobie przypomnieć i nie inaczej jak przez jakiś kurs tańca. Marzeniem jest zatańczyć przy muzyce płynącej z rozstawionego sprzętu, zatańczyć i nagrać z tego filmik w kilku miejscach publicznych. Na Trocadero w Paryżu, na Museumbrug w Amsterdamie, na Piazzale degli Ufizzi we Florencji, na dziedzińcu Pałacu Schönbrunn w Wiedniu, na Piazza Bra w Weronie, na Plaça Reial w Barcelonie, na Piazza del Campo w Sienie, na placyku L’espace Léopold du Parlement européen w Brukseli, na Plaza de España w Sevilli, na Placu Nowym na krakowskim Kazimierzu i po raz drugi w Paryżu przy Pyramide du Louvre. 11 miejsc tak jak „11 KOBIET …”, ale tak jak 11 kobiet nie jest liczbą stałą tak i 11 miejsc również. Jest ich jeszcze przynajmniej kilkanaście w Europie, które mogłyby zakwalifikować się do mojego marzenia. Dwie piosenki Billy Haleya, o których już wspomniałem mogłyby być tłem muzycznym, albo nieco młodsze Rock 'n’ Roll Is King zespołu Electric Light Orchestra, bo to idealny klasyczny rock’n’roll w rewelacyjnej nowszej aranżacji, idealny do dynamicznego tańca. To marzenie nie jest z kategorii wstecznej, tylko na dziś i teraz, a może na za chwilę niezależnie od mojego wieku. Bo młodość jest niezależna od liczby zawartej w PESELu tylko od własnej mentalności.

Oprócz samego tańca lubię również oglądać konkursu, a bardziej pokazy z konkursów mistrzowskich rock’n’rolla, a nawet jego odmiany czyli rockabilly. To co wyprawiają tam pary taneczne często przeczy prawom fizyki i natury.

Rock and roll taniec

Najpierw była muzyka, a zaraz po niej taniec, który jest z nią nierozerwalnie związany. Wszystko zaczęło się w latach 50-tych XX wieku w Stanach Zjednoczonych za sprawą takich gwiazd muzyki jak Elvis Presley, Chuck Berry czy Bill Haley. Chociaż wówczas nie było jeszcze Internetu to ta muzyka i taniec bardzo szybko przedostały się do Europy. Zarówno gatunek muzyczny i sam taniec zdobył tak wielką popularność bo dzięki swojej żywiołowości i radosnemu charakterowi był przeciwieństwem do poważnych swingów czy walców, tańców poprzedniego pokolenia. Od lat 60-tych do dziś znalazł swoje trwałe miejsce w powszechnej kulturze.

Taniec ma kilka odmian od klasycznego rock’n’rolla do akrobatycznego, sportowego. Nawet krok podstawowy w tych odmianach jest nieco różny. Podstawowy krok rock and rolla w jego podstawowej wersji, zwany też dwukrokiem lub sekwencją 6-elementową, to rytmiczny ruch, który rozpoczyna się od postawienia nogi do boku na palcach, następnie przeniesienia jej na podłogę i postawienia w miejscu (tupnięcie), a na koniec wykonania kroku w tył. Partner zaczyna od nogi lewej. Taniec ten charakteryzuje się szybkim rytmem oraz licznymi figurami, które w turniejowych konkursach stają akrobacjami. Występują w nim liczne obroty, wysokie wymachy nóg, podnoszenia partnerki i częste wyrzuty tancerki w powietrze, a nawet salta. Konieczna jest energiczna praca stóp, która nada lekkości krokom.

Taniec wymaga typowej rock’n’rollowej muzyki. W latach 50-tych, 60-tych i 70-tych XX wieku pojawiło się mnóstwo wykonawców ją grających, jak choćby wspomniani wcześniej Elvis Presley, Chuck Berry czy Bill Haley, a także The Beatles, The Rolling Stones, Buddy Holly, The Crickets czy wielu innych. Wydawano wówczas i wydaje się nadal składanki muzyki rockandrollowej, do których tańczono na różnych imprezach. Na YouTube tych składanek też można znaleźć mnóstwo. W rockandrollowej muzyce można usłyszeć takie instrumenty, jak perkusję, gitarę basową i elektryczną, ale także saksofon oraz instrumenty klawiszowe.

Strój do tańca Rock and Rolla jest prosty, jednocześnie charakterystyczny, a kobiecy pełen uroku. Kobiety najczęściej noszą rozkloszowaną spódnicę do kolan, choć mile widziane są również obcisłe spodnie ze skóry czy porwane jeansy oraz obcisłe bluzki. Rock and Rolla tańczy się w płaskim, sportowym obuwiu (np. w tenisówkach), aby bezpiecznie wykonywać wszelkie akrobacje. Wiele tancerek decyduje się na sukienki lub spódnice w kropki, połączenie czerwieni, czerni, bieli oraz różnych faktur materiałów, m.in. jeansu, skóry i tiulu. Przy spódnicach lub sukienkach ważnym elementem stroju tancerek, gdyż widocznym podczas różnych figur są majtki. Ma ogół typu szorty, bokserki lub spodenki. Niektóre tancerki decydują się na nieco odważniejsze, mocniej wycięte. Stylizacja obejmować powinna także fryzurę i makijaż. Włosy najczęściej czesane są w kok lub koński ogon z fantazyjnym ułożeniem kosmyków nad czołem. W makijażu panuje pełna dowolność, choć najbardziej charakterystyczne są czerwone usta i kocie oko. Z kolei panowie tańczą w spodniach i koszulach. Uzupełnieniem takiej stylizacji jest skórzana kurtka lub marynarka nabita ćwiekami i bardzo często szelki.

Rock’n’roll jest rewelacyjną zabawą dla tańczących, a jednocześnie świetnym widowiskiem. Wystarczy popatrzeć na kilka filmików by zgodzić się z tą tezą.

Spodobało się - udostępnij

Newsletter

Mój newsletter to najlepszy sposób by nie przegapić niczego co dzieje się wokół „11 KOBIET …” i co ma do powiedzenia autor powieści. 

Przeczytaj pozostałe Inspiracje

Mission Impossible

Mission Impossible

To nawiązanie do tytułu serii filmów. A jednocześnie określenie sytuacji, którą los nam przeznacza. Na ogół nie traktujemy jej jak nierozwiązywalnej, jak sytuacji bez wyjścia,

rzeczywistość miesza się z fantazją

zapisz się do newslettera

Mój newsletter to najlepszy sposób by nie przegapić niczego co dzieje się wokół „11 KOBIET …” i co ma do powiedzenia autor powieści.