Fastfoodowe holenderskie jedzenie

Tytuł nieco mylący. Bo ani typowo holenderskie jedzenie, ani w klasycznym fast foodzie. Owszem w Holandii. Owszem w sieci szybkiej obsługi. Ale w formie baru bufetowego i posiłków bardziej przypominających tradycyjne niż fast food. Czyli lepsze jedzenie, większe porcje, w podobnej cenie i w podobnej atmosferze i wystroju lokalu.
Fastfoodowe holenderskie jedzenie
Fastfoodowe holenderskie jedzenie w La Place

Fastfoodowe holenderskie jedzenie w „11 KOBIET …”

„- Ale zanim wjedziemy na autostradę, dobrze by było zjeść lunch w przydrożnym fast foodzie. Jesteśmy na obrzeżach Apeldoorn, a to stosunkowo duże miasto. Wydaje mi się, że przed wjazdem na autostradę powinien być fast food.
Po kilku kilometrach drogi przed wjazdem na autostradę znaleźliśmy odpowiedni lokal. Wzięliśmy z bufetu po zestawie różnego rodzaju sałatek oraz po ciastku czekoladowym, a także opiekane w ziołach ziemniaki plus pieczoną ćwiartkę kurczaka, ryż i jakieś słodko-kwaśne wieprzowe danie chińskie. Dla Belli był jeszcze zimny heineken, a dla mnie cytrynowa ice tea. Jedzenie nie było zbyt wyrafinowane, ale bardzo smaczne, w sporej ilości i dużo tańsze od dotychczas zamawianych w Holandii, na co Bella nie omieszkała zwrócić uwagi.”

Czwarty rozdział z cyklu „Bibiana Isabelle”, strony 86-87 II część tomu „Czerwiec”

Niewątpliwie najmniej wyszukany posiłek Marcina i Belli podczas ich holenderskiego weekendu. Można by powiedzieć, że określenie holenderskie jedzenie odnosi się wyłącznie do miejsca, w którym było spożywane. Taki zestaw w gruncie rzeczy można by nazwać równie dobrze polskim. Może niezbyt do tego określenia pasuje danie chińskie, ale wieprzowina słodko-kwaśna w Polsce też jest bardzo popularna. Podobny zestaw niewątpliwie można by trafić w wielu barach szybkiej obsługi niemal w całej Europie. Pewnie różnice tkwiłyby wyłącznie w przyrządzeniu potraw i składnikach sałatek. Z typowych dań obiadowych, poza burgerami, pizzami, makaronami i daniami wegetariańskimi, moi bohaterowie mogli wybrać jeszcze stek wołowy i krewetki z woka. A bardziej z dzisiejszego menu knajpki. Kilka lat temu mogły być jeszcze inne dania, a jak ja w niej byłem jeszcze dawniej, tych dań było znacznie więcej. Poprzedniego dnia jedli lunch w rybnej restauracji w Amsterdamie. Aby była odmiana zrezygnowali z krewetek, mając pełną świadomość, że w Holandii kraju rybaków, zapewne będą mieli jeszcze szanse je skosztować. Stek wołowy, teoretycznie najprostsze mięso do grillowania lub smażenia, ale nie pasuje do baru szybkiej obsługi. Dobrze wypieczone udko z kurczaka, zarówno z grilla, jak i z woka dla mnie jest daniem pierwszego wyboru w tego typu lokalach. Danie słodko-kwaśne, na ogół wieprzowina również, ale szczególnie barze szybkiej obsługi u tak zwanego „Chińczyka”. Pomijając kwestię czasu przeznaczonego na lunch, podczas bardzo intensywnego dnia podróży i zwiedzania, można mieć pełne przekonanie, że właśnie w tych okolicznościach w każdym aspekcie Marcin i Bella byli z niego zadowoleni. Zarówno od strony smakowej jak i jego wielkości. Marcin nie przekazał nam, kto z nich zamówiła kurczaka, a kto chińskie danie. Być może próbowali oboje obu tych dań. Patrząc na dzisiejsze pełne menu La Place dorzuciłbym zapewne do ich wyboru jakąś zupę i jakiś zimny napój: sok wyciskany ze świeżych owoców lub lemoniadę lub smoothie.

W La Place
W La Place
W La Place
W La Place
W La Place
W La Place
W La Place
W La Place
W La Place
W La Place
W La Place
W La Place

Sałatki

W aktualnym menu La Place jest bardzo duży wybór sałatek. Znajduje się w nim:

  • Sałatka Cezar
  • Sałatka z grillowanych warzyw
  • Sałatka Cezar z kurczakiem
  • Sałatka z żółtego buraka, radicchio, mandarynek, orzechów włoskich
  • Sałatka z zielonej ciecierzycy
  • Sałatka z kalafiora, jogurtu, sezamu, orzechów laskowych i chili
  • Sałatka z czerwonej kapusty i marchewki
  • Bataty, rozmaryn i miód
  • Sałatka z ciepłych brukselek i pieczonej dyni
  • Sałatka z ziemniaków i zielonych ziół
  • Sałatka z hummusem i burakami
  • Sałatka z komosy ryżowej i brokułów
  • Sałatka z Bulguru i pomidorów z pietruszką
  • Soczewica z boczniakami
  • Pieczona marchewka z miodem
  • Ciepłe warzywa z boczniakami i tymiankiem
  • Sałatka z pomidorów i pietruszki
  • Pieczona cukinia
  • Sałatka z kuskusu i cukinii
  • Sałatka z kuskusu z zielonymi ziołami
  • Sałatka z pomidorów i cebuli

Wybór duży, ale większość z nich zawiera w sobie przynajmniej jeden składnik, który niekoniecznie może być ulubionym Marcina lub Belli. Natomiast inne nie do końca zasługują na miano sałatek, bardziej w naszej nomenklaturze jarzynek do dania głównego. Jeżeli potraktujemy literalnie, że Marcin z Bellą zamówili zestaw sałatek to z powyższej listy największe prawdopodobieństwo jest, że były to Sałatka Cezar i Sałatka z grillowanych warzyw. Natomiast w ramach eksperymentu mogli pokusić się jeszcze o Sałatkę z żółtego buraka, radicchio, mandarynek, orzechów włoskich oraz Sałatkę z kalafiora, jogurtu, sezamu, orzechów laskowych i chili. To byłoby niezgodne z określeniem Marcina sałatka, a z tej listy jako jarzynkę mogli zamówić jeszcze pieczoną marchewkę z miodem, ciepłe warzywa z boczniakami i tymiankiem oraz pieczoną cukinię. Pozostańmy jednak przy tym co najbardziej prawdopodobne.

Sałatka Cezar to rodzaj popularnej sałatki, której głównymi składnikami są sałata rzymska, grzanki i parmezan. Sałatkę stworzył 4 lipca 1924 roku Caesar Cardini w restauracji Caesar’s w Tijuanie w Meksyku, gdy kuchnia była przeciążona i brakowało składników. Początkowo przygotowywano ją przy stoliku i nadal jest przygotowywana przy stoliku w pierwotnym lokalu.

Typowe składniki wielu przepisów:

  • sałata rzymska
  • oliwa z oliwek
  • zmiażdżony czosnek
  • sól
  • Musztarda Dijon
  • czarny pieprz
  • sok z cytryny
  • Sos Worcestershire
  • anchois
  • całe jaja lub żółtka jaj, surowe, gotowane w koszulkach lub smażone
  • starty parmezan
  • grzanki

Do odmian tej potrawy zalicza się m.in. zmianę rodzaju sałaty, dodanie mięsa, takiego jak grillowany kurczak lub boczek, lub pominięcie składników, takich jak anchois i jajka. Podczas gdy w oryginalnej restauracji Caesar’s w Tijuanie w obecnym przepisie używa się soku z limonki, w większości współczesnych przepisów używa się soku z cytryny lub octu.

Jedna z najpopularniejszych restauracyjnych sałatek. Prosta w wykonaniu, z charakterystycznym smakiem. Bazą jest oczywiście sałata rzymska i jej nie powinno się zastępować żadną inną. To kwestia jest struktury, konsystencji, z której wynika soczystość w smaku. Każdy składnik tej sałatki jest niezmiernie istotny, każdy z nich wpływa na jej smak i to wyraźnie. Dla mnie nieodzowne w tej sałatce są anchois. To one nadają ostateczny wyraz smakowy.

Sałatka Cezar
Sałatka Cezar
Sałatka Cezar
Sałatka Cezar
Sałatka Cezar

Sałatka z grillowanych warzyw częściej występuje po prostu jako grillowane warzywa. Ale jeżeli sałatki zdefiniujemy jako mieszankę warzyw (albo owoców) to grillowane warzywa też mogą nimi być. W przeciwieństwie do Sałatki Cezar trudno by określić historię powstania tego dania a także jeden najbardziej zestaw składników. Dla mnie taka sałatka absolutnie musi zawierać oprócz przypraw trzy podstawowe składnik: paprykę (najlepiej w trzech kolorach, bo wówczas jest ładny efekt kolorystyczny), cebulę – koniecznie czerwoną i cukinię. Oprócz nich dobrym urozmaiceniem smakowym są jeszcze szparagi (zielone), bakłażan, pieczarki i pomidory. Ważnym elementem są przyprawy. Oprócz soli i pieprzu, koniecznie oliwa i czosnek. A także tymianek i rozmaryn lub zioła prowansalskie lub zioła włoskie. Można również podostrzyć smak grillowanych warzyw przez zastosowanie szczypty chili. By sałatka z grillowanych warzyw była „treściwsza” dodaje się do niej sałatę, ser feta lub halloumi, kurczaka lub makaron. Sałatka Marcina i Belli była raczej sałatką wyłącznie warzywną.

Grillowane warzywa
Grillowane warzywa
Grillowane warzywa
Grillowane warzywa
Grillowane warzywa
Grillowane warzywa
Grillowane warzywa
Grillowane warzywa
Grillowane warzywa
Grillowane warzywa
Grillowane warzywa
Grillowane warzywa

Czekoladowe ciastko

Patrząc na dzisiejsze menu w La Place Marcin z Bellą mogli wybrać albo Czekoladowe Brownie, albo Tort Sachera.

Brownie to ciasto czekoladowe typowe dla kuchni amerykańskiej. Nazwa pochodzi od charakterystycznego, ciemnobrązowego koloru wypieku.

Ciasto przygotowuje się z gorzkiej czekolady, jajek, cukru, masła i niewielkiej ilości mąki. Częstym dodatkiem do brownie są orzechy, kawałki czekolady lub maliny. Brownie zostało opracowane w Stanach Zjednoczonych pod koniec XIX wieku i spopularyzowane tam w pierwszej połowie XX wieku.

Czekoladowe Brownie
Czekoladowe Brownie
Czekoladowe Brownie
Czekoladowe Brownie
Czekoladowe Brownie

Tort Sachera to czekoladowy tort stworzony przez Franza Sachera w Wiedniu, w XIX wieku.

W 1832 roku pod nieobecność szefa kuchni młodszy kucharz na dworze księcia Metternicha, Franz Sacher, otrzymał delikatne i odpowiedzialne zadanie stworzenia nowego deseru dla księcia i jego wymagających gości. Opracował wówczas przepis na tort czekoladowy przekładany marmoladą morelową i oblewany polewą czekoladową, który po dziś dzień określany jest przez wielu mianem „króla deserów”. Syn Franza, Eduard Sacher, wybudował w centrum Wiednia w roku 1876 hotel nazwany jego nazwiskiem. Ten właśnie hotel uczestniczył w trzech procesach sądowych, nazywanych powszechnie „tortowymi procesami”, toczących się w latach 1953–1962, w których drugą stroną była cukiernia Demel. Spór toczył się o prawo używania nazwy „tort Sachera” na określenie tortów czekoladowych oferowanych przez obie konkurujące ze sobą cukiernie. W końcu, po dziewięciu latach procesów, wyłączne prawo do używania wspomnianej nazwy sąd przyznał Hotelowi Sacher. Od tej pory przepis na oryginalny tort Sachera jest najpilniej strzeżoną tajemnicą hotelu Sacher.

Ciasto jest wzorowane na czekoladowym biszkopcie. Austriacki kodeks żywnościowy szczegółowo opisuje składniki ciasta i jego przygotowanie. Tort Sachera musi być czekoladowym biszkoptem i pokrytym dżemem morelowym, polewą czekoladową i cukrem. Głównymi składnikami muszą być masło, czekolada, jajka, mąka i cukier. Przepis wymaga ubicia masła i roztopienia czekolady. Następnie czekoladę i cukier łączy się i miesza. Mieszaninę zagęszcza się żółtkami i mąką, po czym łączy z białkami jaj. Ciasto należy piec przez godzinę. Po upieczeniu na wierzch ciasta nakłada się dżem morelowy, który następnie pokrywa się polewą czekoladową. Można dodać orzechy, co winno być zawarte w nazwie ciasta Zawartość masła jest niezwykle wysoka jak na ciasto, co podnosi temperaturę, w której topi się zawartość czekolady. Dzięki temu tort Sachera stał się rzadkim ciastem, które piekarnie mogły przechowywać bez chłodzenia. Wiedeńscy piekarze zalecają używanie foremek o zaokrąglonych brzegach. Ci jednak, którzy nie mają takiej formy, mogą zaokrąglić brzegi gorącym, przecedzonym dżemem.

Wersja Demela ma jedną warstwę, a dżem morelowy znajduje się pod polewą czekoladową, podczas gdy Hotel Sacher umieszcza dżem pośrodku dwóch warstw. Obie restauracje zachowują swoje dokładne przepisy w tajemnicy. Hotel Sacher podaje ciasto z bitą śmietaną, która jest popularna także w innych miejscach w Wiedniu. Według dyrektor Hotelu Sacher, ciasto można podawać również z szampanem.

Tort Sahera
Tort Sahera
Tort Sahera
Tort Sahera
Tort Sahera
Tort Sahera
Tort Sahera
Tort Sahera

Ciastko czekoladowe z zdjęć ze strony La Place nie jest ani 100% Tortem Sachera, ani czekoladowym Brownie. To po prostu czekoladowy kawałek tortu przełożony bitą śmietaną lub kremem cukierniczym z wiśniami. Bardziej przypomina Tort Sachera. Zapewne jest holenderska specyficzna dla tej sieci barów odmiana Tortu Sachera. Patrząc jak on wygląda można być pewnym, że właśnie to ciastko zaserwowali sobie Marcin z Bellą. Dla mnie Tort Sachera może nie jest najbardziej topowym deserem, ale bardzo go lubię. Za każdym razem gdy byłem w Austrii, a szczególnie w Wiedniu, obowiązkowo musiałem go skosztować, tak jak i apfelstrudela z sosem waniliowym oraz germknödela. To trzy genialne i pyszne desery kuchni austriackiej. Tort Sachera jest najpyszniejszym ciastkiem czekoladowym. I nie tylko w oryginalnej postaci. Z niewielkimi modyfikacjami także.

Czekoladowe Ciastko
Czekoladowe ciastko
Czekoladowe ciastko
Czekoladowe ciastko
Czekoladowe ciastko
Czekoladowe ciastko
Czekoladowe ciastko
Czekoladowe ciastko

Opiekane w ziołach ziemniaki

Opiekanych ziemniaków nie można zaliczyć do holenderskich specjałów. Nie są one historycznie specjalnością polskiej kuchni, choć weszły do niej bardzo mocno i bardzo dawno.

Potrawa spisana została w najstarszej polskiej książce kucharskiej – Compendium ferculorum (1682) Stanisława Czernieckiego. Kucharz księcia Lubomirskiego polecał pieczenie „tertofelli” w popiele owiniętych w papier z dodatkiem oliwy i wyciśniętym, świeżym sokiem z cytryny. Pieczone kartofle wymienia również Jan Milikowski w wydanej przez siebie książce Potrawy z kartofli (1842) oraz Lucyna Ćwierczakiewiczowa w swojej książce kucharskiej 365 obiadów (1860). Lucyna Ćwierczakiewiczowa przepis na pieczenie zaczyna od obrania ziemniaków, posolenia i obsypania mąką żytnią a następnie ułożenia na blasze, na końcu włożenia do gorącego piekarnika. Uformowana przez mąkę i sól chrupiąca skórka nadawać będzie smak ziemniakom. Danie podawane być powinno na gorąco ze świeżym masłem. Pieczone ziemniaki stały się potrawą popularną w całej Europie Środkowej i Wschodniej, a także w Wielkiej Brytaniii.

Potrawa pochodzi z Ameryki Południowej, a konkretnie z Peru.

Ziemniaki można piec w tradycyjnym piekarniku gazowym lub elektrycznym, piekarniku konwekcyjnym, kuchence mikrofalowej, na grillu lub na otwartym ogniu. Niektóre restauracje używają specjalnych pieców zaprojektowanych celowo do pieczenia dużej ilości ziemniaków, a następnie utrzymywania ich w cieple i gotowości do podania.

Częstokroć przed pieczeniem ziemniaki krótko zostają podgotowane. W zależności od regionu świata, pieczone ziemniaki podaje się z nadzieniem, dodatkami lub przyprawami, takimi jak masło, kawałki sera i boczku, śmietana i szczypiorek, curry z kurczaka, fasola pieczona w sosie pomidorowym czy tuńczyk.

Do pieczonych ziemniaków najlepiej pasują aromatyczne, wyraziste zioła, takie jak rozmaryn, tymianek, majeranek oraz czosnek. Można stosować zarówno świeże, jak i suszone zioła, a często najlepszy efekt daje ich mieszanka.

  • Rozmaryn: nadaje ziemniakom charakterystyczny, intensywny, leśny aromat. Świetnie komponuje się z oliwą z oliwek.
  • Tymianek: ma delikatniejszy, lekko cytrynowy smak, który doskonale podkreśla naturalny smak ziemniaków.
  • Majeranek: popularne zioło w polskiej kuchni, nadaje potrawie domowego, tradycyjnego charakteru.
  • Oregano: często używane w mieszankach ziół prowansalskich, dodaje śródziemnomorskiego posmaku.
  • Czosnek: w formie granulowanej lub przeciśnięty przez praskę (dodany do marynaty z oliwy).
  • Słodka papryka: nadaje ziemniakom piękny kolor i delikatny, słodkawy smak. Można użyć też wędzonej papryki dla głębszego aromatu.
  • Sól i pieprz: podstawa każdego dania, najlepiej sprawdzi się sól morska i świeżo mielony pieprz.
  • Zioła prowansalskie: gotowa, uniwersalna mieszanka, która łączy w sobie m.in. tymianek, rozmaryn i oregano.

Aby zioła i przyprawy dobrze wniknęły w ziemniaki, warto wymieszać je z odrobiną oliwy z oliwek i obtoczyć w tej marynacie kawałki ziemniaków przed pieczeniem.

Opiekane ziemniaki
Opiekane ziemniaki
Opiekane ziemniaki
Opiekane ziemniaki
Opiekane ziemniaki
Opiekane ziemniaki
Opiekane ziemniaki
Opiekane ziemniaki

Opiekane w ziołach ziemniaki są bardzo częstym dodatkiem obiadowym w moim domu. Był taki okres, że najczęściej ja je piekłem. Teraz robi to jedna z moich córek. Pieczemy obrane i pokrojone na mniejsze kawałki, wcześniej podgotowane, półmączyste ziemniaki Catania w piekarniku z cyrkulacją. Ziemniaki podgotowane szybciej się pieką i równo, przez co są smaczniejsze po upieczeniu. Pod koniec dość krótkiego czasu pieczenie włączamy funkcję opiekania by się odpowiednio zarumieniły i powstała na ich powierzchni delikatnie chrupiąca „skórka”. Podgotowane ziemniaki obtaczamy w oliwie z przyprawami. Zestaw przypraw uzależniony jest od części zasadniczej dania głównego i fantazji chwili. Chyba zawsze stosujemy czosnek. Bardzo często majeranek, zioła prowansalskie lub toskańskie. Czasami tylko sproszkowaną paprykę. Sól stosuje przy ich wstępnym podgotowaniu i indywidualnie przy ich spożywaniu. Zdarza się także rozmaryn, tymianek, oregano, cząber, estragon, koperek lub natka pietruszki. Natomiast pieprzu raczej nie zdarza nam się stosować.

Mam niezwykły sentyment do pieczonych ziemniaków. To była kulminacja, taka najbardziej przyjemna wykopków, na które we wczesnej młodości jeździłem na wieś. Wieczorem rozpalało się ognisko. Piekło się na nim kiełbaski i chlebek, a w żarze i popiele ziemniaki w mundurkach. Spożywało się je na ogół z samą solą. Czasami dodatkowo z masłem. W późniejszej młodości pieczone ziemniaki były jednym z przysmaków wieczornych kolacji, albo przegryzek pokolacyjnych, środkowonocnych, przy ognisku i przy czymś mocniejszych podczas mazurskich rejsów żeglarskich

Pieczone udko z kurczaka

Pieczony kurczak to danie znane i popularne chyba pod każdą szerokością i długością geograficzną. Chyba najbardziej w Stanach Zjednoczonych, ale w Europie także. Pieczony bywa zarówno w piekarniku, na rożnie (poziomym i pionowym) oraz wolnym ogniu. Najlepszy jest z grilla obrotowego gdyż wówczas cyrkulacja jego soków i tłuszczy jest najbardziej efektywna. Przepis na pieczonego kurczaka jest najprostszy na świecie. Różnice polegają na doborze przypraw, którymi się go naciera. W standardzie są: sól, pieprz i papryka, na ogół słodka. Bardzo dobry jest także majeranek lub zioła prowansalskie, a wersji na ostro chili, zaś w wersji bardziej aromatycznej curry. Dolna ćwiartka kurczaka (udko) ma mięso czerwone i soczyste, zaś górna (pierś) mięso białe, kruche i suche. Dla mnie udko jest bez porównania bardziej smakowite.

Pieczone udko z kurczaka było rarytasem w okresie mojego dzieciństwa i młodości. Wówczas albo nie było piekarników z rożnem, albo należały do absolutnej rzadkości. Standardowo w sklepach też były rzadkością. Na ogół sprzedawane były w „budach” z rożnem. One pojawiały się „na mieście” podczas świąt i wakacji. A najwięcej ich było w kurortach wakacyjnych. Tak więc pieczone udko z kurczaka kojarzy mi się przede wszystkim z wakacjami i świętami, choć od czasów mojej młodości upłynęło wiele wody w Wiśle i świat się zmienił, a kurczaka z różna można kupić niemal wszędzie, w tym w większości supermarketów. Z rożna świetne bywają kurczaki karłowate, których w Polsce ja nie widziałem. Ale są one popularne choćby we Francji.

Pieczone udko z kurczaka
Pieczone udko z kurczaka
Pieczone udko z kurczaka
Pieczone udko z kurczaka
Pieczone udko z kurczaka
Pieczone udko z kurczaka
Pieczone udko z kurczaka
Pieczone udko z kurczaka

Moi bohaterowie zaserwowali sobie pieczone na grillu z przyprawami udko kurczaka, takie najbardziej tradycyjne. To w zasadzie bardzo bezpieczny wybór. Bo nie może nie być smaczne. A standardowe udko to kawałek mięsa, którym można się najeść.

Wieprzowina słodko-kwaśna

W sosie słodko-kwaśnym można przyrządzić, albo zamówić w restauracji szczególnie o specjalności kuchni azjatyckiej niemal każdy rodzaj mięsa. Najczęściej kurczaka, ale również wieprzowinę, kaczkę, cielęcinę, rzadziej jagnięcinę, baraninę czy wołowinę. Również morskich stworzonek, przede wszystkim krewetek (najrozmaitszych) i różnych rodzajów ryb. Najlepsze są te o białym zwartym mięsie jak dorsz, sandacz, halibut czy okoń morski. Kwintesencją tego dania jest dobry sos słodko-kwaśny, a nie samo mięso, aczkolwiek to mięso na ogół decyduje o wyborze dania. W przypadku bohaterów powieści „11 KOBIET czyli Krótki traktat o PIĘKNIE” wybór był prosty wieprzowina w sosie słodko-kwaśnym była wówczas jedynym azjatyckim daniem w karcie. Danie doskonale nadające się do baru samoobsługowego czy bardziej do jego części pół-samoobsługowej. A sama wieprzowina jest chyba najbardziej neutralnym mięsem i najbardziej popularnym w Polsce. Znów można by powiedzieć, że danie zupełnie nie holenderskie. Z mięs, z Holandią najbardziej kojarzy się bowiem wołowina oraz oczywiście ryby i owoce morza. Natomiast należy pamiętać, że w kuchni holenderskiej bardzo mocne są wpływy kuchni Holenderskich Indii Wschodnich, czyli przede wszystkim dzisiejszej Indonezji, która stanowiła holenderską kolonię w latach 1799-1949. Sos słodko-kwaśny nie jest tradycyjnym specjałem kuchni indonezyjskiej, a chińskiej, ale ponieważ charakteryzuje się ona dużymi wpływami właśnie kuchni chińskiej (także indyjskiej i arabskiej) to mięsa w sosie słodko-kwaśnym też bywają w tej kuchni. Natomiast typową specjalnością tej kuchni jest satay, który występuje w dzisiejszym menu La Place.

Sos słodko-kwaśny to marynata przyprawowa sporządzana z wody, cukru, octu ryżowego i drobno siekanych warzyw i/lub owoców, którą stosuje się do dań o słodko-kwaśnym charakterze, przede wszystkim mięs i ryb. Dziś jest sprzedawany masowo w sklepach na całym świecie jako produkt gotowy. „Słodko-kwaśny” to termin ogólny obejmujący wiele stylów sosów, kuchni i metod gotowania powszechnych w Eurazji. Sos słodko-kwaśny pozostaje popularny w kuchniach azjatyckich i zachodnich od czasów średniowiecza. Dania, sosy i metody gotowania o smaku słodko-kwaśnym mają długą historię w Chinach. Jeden z najwcześniejszych zapisów o smaku słodko-kwaśnym pochodzi z Shaowei Yanshi Dan, menu potraw serwowanych podczas festiwali „Uczty Shaowei” z czasów dynastii Tang (618–907), spisanego w 708 roku. W wielu miejscach w Chinach sos słodko-kwaśny jest używany jako sos do maczania ryb i mięsa, a nie do gotowania, jak to jest powszechne w zachodnich przepisach kuchni chińskiej. Ten styl używania sosów jest popularny wśród Chińczyków, którzy łączą konkretne sosy z konkretnymi rodzajami mięsa, na przykład chili i sojowy do krewetek, a ocet i czosnkowy do gęsi. Istnieją jednak dania, takie jak kantońska wieprzowina słodko-kwaśna czy loong har kow (słodko-kwaśne kulki z homara), w których mięso jest gotowane, a przed podaniem do woka dodawany jest sos. W Chinach sosy tradycyjnie wytwarza się poprzez zmieszanie cukru lub miodu z kwaśnym płynem, takim jak ocet ryżowy lub sos sojowy, oraz przyprawami, takimi jak imbir i goździki. Czasami używa się pasty pomidorowej, ale jest to rzadkość i zazwyczaj ogranicza się do kuchni zachodniej. Kantoński sos słodko-kwaśny jest bezpośrednim przodkiem sosu o tej samej nazwie na Zachodzie i pierwotnie opracowano go do wieprzowiny słodko-kwaśnej. W każdym regionie Chin sos słodko-kwaśny przyrządza się z trochę innych składników. W innych krajach azjatyckich również. Również w Europie ten rodzaj sosu znany był od średniowiecza. Pierwsze zapisy o nim w angielskich książkach kucharskich pochodzą z 1390 roku. Mniej więcej w podobnym okresie pojawił się we Francji i Włoszech. W każdym z tych państw o innej recepturze.

Bardzo lubię smak sosu słodko-kwaśnego i mięsa w nim. Notabene mało jest potraw, których nie lubię. Ale u tzw. „Chińczyka” bardzo często zdarza mi się wybrać danie słodko-kwaśne. Wieprzowina nie jest dla mnie w tym daniu mięsem pierwszego wyboru. Hierarchia jest następującą: jagnięcina, kaczka, krewetki i dopiero wieprzowina. Ryby, które bardzo lubię preferuję w innej wersji. A dla wołowina to przede wszystkim steki. Ale urok dania słodko-kwaśnego, to także warzywa i owoce w nim. Świetnie komponuje się z tym sosem ananas (totalnie przeciwnie niż do pizzy). Niemal mam wrażenie, że jest nieodzowny w tym daniu, balansuje smak i nadaje sosowi słodki posmak. A oprócz niego papryka (czerwona, zielona, żółta) zapewniając kolor i chrupkość. Bywa podstawą większości przepisów. Marchew dodaje słodyczy i tekstury. Na ogół krojona w cienkie paski lub plasterki. Cebula (biała lub czerwona) nadaje charakterystyczny aromat, krojona w piórka lub kostkę. Pędy bambusa to kluczowy składnik w autentycznej kuchni chińskiej, dodaje egzotycznego smaku i tekstury. Kukurydza (ziarna) dodaje słodyczy i urozmaica wygląd dania. Grzyby (np. słomiane lub mun) wprowadzają głębszy, orientalny smak. Cukinia dobrze wchłania sos i staje się miękka, ale wciąż jędrna po ugotowaniu. Pomidory często używane do zagęszczenia i nadania naturalnego, pomidorowego smaku. Czasami wśród warzyw w daniu słodko-kwaśnym można znaleźć fasolkę szparagową, zielony groszek, różyczki kalafiora lub brokułu czy nawet brukselkę. Ale to raczej w wersjach europejskich tego azjatyckiego dania.

Wieprzowina słodko-kwaśna
Wieprzowina słodko-kwaśna
Wieprzowina słodko-kwaśna
Wieprzowina słodko-kwaśna
Wieprzowina słodko-kwaśna
Wieprzowina słodko-kwaśna
Wieprzowina słodko-kwaśna
Wieprzowina słodko-kwaśna

Jedzenie fastfoodowe

Fast food („szybka żywność”) to rodzaj pożywienia szybko przygotowywanego i serwowanego na poczekaniu, na ogół taniego. Zwykle posiada ono wysoką wartość kaloryczną – zawiera dużą ilość tłuszczów i węglowodanów, przy równoczesnym niedoborze cennych dla organizmu substancji – błonnika, witamin i minerałów. Przeciwnicy tego typu odżywiania uważają, że regularne spożywanie produktów fast food prowadzi do chorób cywilizacyjnych takich jak otyłość, choroby nowotworowe, miażdżyca, choroby serca i wątroby. Współcześnie oblicze fast foodu zaczyna się zmieniać i coraz częściej zaliczane są do niego serwowane na poczekaniu sałatki.

Najpopularniejsze dania fast food:

  • Burgery: mięsna klasyka z różnymi dodatkami i sosami.
  • Kebab: mięso (z kurczaka, baranina) podawane w picie, tortilli (rollo) lub bułce z warzywami.
  • Pizza: w wersjach na kawałki lub cała, często z wieloma dodatkami, często na grubym cieście.
  • Frytki: zwykłe, z serem, z sosem.
  • Nuggetsy i skrzydełka: smażone kawałki kurczaka.
  • Hot-dogi: parówka lub inna kiełbaska w bułce z różnymi sosami i dodatkami.
  • Zapiekanki: bułka z serem, pieczarkami i innymi składnikami.
  • Tacos/Burritos: dania kuchni meksykańskiej, często z mielonym mięsem.
  • Sałatki i dania wegetariańskie/wegańskie: coraz częściej pojawiają się w ofertach.
  • Kanapki: często podgrzewane, z mięsem lub bez, jarzynami, serem i sosami

Najpopularniejsze sieci fast food w Polsce i na świecie:

  • Sieci burgerowe: McDonald’s, Burger King, Wendy’s, Max Premium Burgers.
  • Sieci z kurczakiem: KFC (Kentucky Fried Chicken).
  • Sieci z pizzą: Pizza Hut, Domino’s Pizza, Da Grasso.
  • Sieci z kanapkami: Subway.
  • Inne: Taco Bell (kuchnia meksykańska), Starbucks (kawa), Dunkin’ (donuty).

Cechy fast foodów:

  • Szybkość: szybkie przygotowanie i podanie.
  • Wysoka kaloryczność: dużo tłuszczu, soli, węglowodanów.
  • Dodatki: często wzmacniacze smaku, konserwanty, słodzone napoje.
  • Stosunkowo niska cena.
  • Prostota jedzenie: na ogół bez sztućców, rękoma.

W pierwotnym założeniu fast foody miały być przeznaczone ze względu na swoje cechy dla tych, którzy mają mało czasu, czyli podróżnych lub korzystających z krótkiej przerwy w pracy. A przekształciły się w pewien styl bycia. Stały się miejscem spotkań młodzieży, miejscem na rodzinny obiad, szczególnie dla klasy niższej, a także emerytów. Oczywiście podróżni również bardzo często korzystają z fast foodów. Fast foody właśnie tak są zlokalizowane by optymalnie móc obsługiwać te cztery grupy. W dużej mierze zanikła ich rola jako miejsca zakupu i spożywania posiłku w czasie pracy lub przerw w pracy. W to miejsce weszły firmy cateringowe i barki lub restauracje umieszczone przy lub w centrach biurowych lub dużych zakładach bądź instytucjach.

Przyglądając się barom samoobsługowym / pół-samoobsługowym takim jak La Place można zauważyć, że posiadają dwie podstawowe cechy fast foodów. Szybkość i stosunkowo niska cena. Dwie najbardziej pozytywne. A w znikomym stopniu posiadają dwie  z trzech pozostałych. Te negatywne. Czyli patrząc z logicznego punktu winny być bardziej atrakcyjne i przyciągać więcej klientów niż klasyczne fast foody. A tak nie jest. Zapewne duży wpływ ma nie to co jemy, ale jak, czyli prostota jedzenia. Bez sztućców. Zarówno przy stoliku. Jak i „w biegu”. Czy w samochodzie podczas jazdy, niezależnie czy jedzenie w samochodzie nie jest zabronione. Również odejście od tradycyjnej formy dania lunchowego czy dinerowego, jego uproszczenie i schematyczne uproszczenie wyboru dania i jego zamawiania jest czynnikiem przyciągającym zarówno młodych jak i ludzi z klas niższych. Jednocześnie jeżeli decydujemy się na tradycyjne danie to wybieramy restauracje wyższej klasy lub specjalistyczne. Bary samoobsługowe czy pół-samoobsługowe najmocniej zagościły, niemal w całej Europie w centrach biurowych gromadzących duże firmy korporacyjne. Tam podczas krótkiej przerwy pracownicy mogą smacznie, tanio i treściwie zjeść szybko lunch. Częstokroć dofinansowywany przez pracodawcę. Drugą najpopularniejszą lokalizacją takich barów są duże centra handlowe. Tam są one usytuowane obok typowych najbardziej znanych sieci fast foodów. Z moich obserwacji wynika, że jednak cieszą się mniejszym popytem niż klasyczne fast foody. Tak jak i La Place przy holenderskiej autostradzie tego typu lokale często usytuowane są przy autostradach samodzielnie lub na stacjach benzynowych. Tak jest choćby w Austrii. Stamtąd pamiętam trzy sieci takich barów: Rosenberger, Landzeit i Oldtimer. Ilekroć jeździłem przez Austrię do Włoch to niemal zawsze podczas podróży zatrzymywałem się w nich na lunch. Pod każdym względem było to w podróży optymalne rozwiązanie. Bez porównania lepsze jedzenie niż w klasycznym fast foodzie, a w podobnej cenie.

Reasumując jedzenie w barach samoobsługowych i pół-samoobsługowych, zwanych także bufetowymi, jest znakomicie lepszym rozwiązaniem niż w klasycznym fast foodzie.

Spodobało się - udostępnij

Newsletter

Mój newsletter to najlepszy sposób by nie przegapić niczego co dzieje się wokół „11 KOBIET …” i co ma do powiedzenia autor powieści. 

Przeczytaj z cyklu Jeść, pić ...

Citroen C4 Cactus

Citroen C4 Cactus

Samochodowa zabawka, która była produkowana kilka lata temu. Fajny, o nietypowym dizajnie.

Cytrynowa Ice-tea

Cytrynowa Ice-tea

Cytrynowa ice tea to bardzo dobry napój na letnie upały. Pobudzający i orzeźwiający. Alternatywa dla lemoniady cytrynowej, czy wody z cytryną.

Fast food przy autostradzie w Apeldoorn

Fast food przy autostradzie w Apeldoorn

Fast food, ale nie taki najbardziej znany z popularnych globalnych sieci, a typu lunchowy barek samoobsługowy, to całkiem sensowne rozwiązanie dla podróżujących i spieszących się.

rzeczywistość miesza się z fantazją

zapisz się do newslettera

Mój newsletter to najlepszy sposób by nie przegapić niczego co dzieje się wokół „11 KOBIET …” i co ma do powiedzenia autor powieści.