Kwiatowy hedonizm elementem „Jeść, pić, …”
W pierwszej części tomu „Czerwiec” mojej powieści erotycznej „11 KOBIET czyli Krótki traktat o PIĘKNIE” kwiatki w postaci daru dla kobiet pojawiają się sześciokrotnie, a w kontekście relacji męsko-damskich to tylko trzy podarunki. To jak na powieść erotyczną wydaje się być stanowczo za mało. Analizując jednak treść tego tomu to główny bohater w zasadzie wykorzystał wszystkie sytuacje, w których mógłby kobiety obdarować kwiatami. Więcej byłoby całkowicie sztuczne i sprzeczne, zapewne nie z emocjami, ale pragmatyką i logistyką sytuacji. A te trzy przypadki były całkowicie naturalne w zaistniałej sytuacji, a na dodatek wyzwoliły hedonistyczne doznania u obdarowanych. Tak chyba winno być z każdym podarunkiem, a z kwiatkami, gdy nie jest to związane z przyjętymi zasadami dobrych manier wynikających z przyjętych norm sytuacyjnych, przede wszystkim Można mieć nadzieję, że w kolejnych częściach i tomach takich podarunków będzie więcej i będą bardziej różnorodne.
Te sześć razy z kwiatkami to dwa kwiaty: cztery razy róża i dwa razy bukieciki frezji. jak na razie mała różnorodność. Róża to chyba najbardziej standardowy kwiatek jakim można obdarzyć kobietę. Ale jednocześnie jeden z najpiękniejszych. A frezje mają swój subtelny bezpretensjonalny urok.
Oprócz kwiatków które stanowiły dar dla kobiet, kwiaty w mojej powieści pojawiają się także jako element inspiracji miejscami. Są to lawendowe pola Prowansji i pola tulipanów w Holandii. Lawenda to przepiękny widok, ale właśnie w naturze, w masie, na polu. Zachwyca zarówno swoim kolorem jak i zapachem. A kompozycje tulipanów na holenderskich polach, a przede wszystkim w Keukenhof budzą zachwyt. O tym możecie przeczytać w artykułach: Lawendowe pola Prowansji oraz Pola tulipanów w Holandii.
Indeks artykułów o kwiatkach
Drugi rozdział z cyklu „Dorota”, strony 218 i 222
Pierwszy rozdział z cyklu „Olga i Kaja”, strona 215, II część tomu „Czerwiec”
Kwiaty, czy to bardziej piękno samo w sobie, które może być inspiracją do tworzenia, ale również do różnych codziennych czynności, czy bardziej hedonistyczne doznanie przyjemności rozpływające się po ciele, a i w umyśle również? Cała natura jest pięknem. Kwiaty szczególnym. Bez tego piękna, czasami niedostrzegalnego, a czasami elektryzującego byłaby szarość. Ale w kontekście mojej powieści to ta cząstka hedonistyczna jest dominująca. Doznanie przyjemności hedonistycznej to zarówno posiadanie kwiatów, zachwycanie się nimi, pielęgnowanie ich, ale przede wszystkim obdarowywanie nimi. Doznanie hedonistycznej przyjemności z dostarczania hedonistycznej przyjemności jest hedonistyczną przyjemnością o największej mocy.
Frezje w tomie Czerwiec pojawiły się dwukrotnie. Pierwszy raz jako bukiecik trzech frezji, w trzech róznych kolorach, z których każdy miał inne symboliczne znaczenie w mowie kwiatów odnoszące się do relacji i uczuć między darczyńcą, a obdarowaną. Z tym bukietem wyszła tajemnicza kobieta odwiedzająca głównego bohatera raczej w szokujący sposób. Drugi raz frezje to podarunek - "wejściówka" dla gospodyni party, na które zaproszony był główny bohater. W tym przypadku był to zestaw kilku wielokolorowych bukiecików. Lubię frezję za ich delikatność, a jednocześnie za dużą gamę kolorystyczną.
Drugi rozdział z cyklu „Dorota”, stron 218
Drugi rozdział z cyklu „Bibiana Isabelle”, strony 225 i 228
Pierwszy rozdział z cyklu „Agata”, strony 248 i 249
Czwarty rozdział z cyklu „Z rozmyślań pod prysznicem …”, strona 3, II część tomu „Czerwiec”
Róża, a na dodatek czerwona to piękno samo w sobie. I moc. Moc przyjemności oscylującej ku rozkoszy. W posiadaniu jej, dawaniu i otrzymywaniu. A jeszcze gdy ma intensywny odcień, pełny, ogromny kwiat, jest bardzo długa i trafi do wysmukłego wazonu z przezroczystego szkła. Ach… Ale te róże które kupujemy jako cięte kwiaty, to nie jest wyłącznie twór natury. To hybrydy, sztuczna modyfikacja natury dokonana przez człowieka. Gdyby ludzie chcieli tworzyć tylko piękno, takie jak te róże, to mielibyśmy „Imagine”, świat bez wojen, zabijania, państw, głodu oraz religii.
Róża jako klasyczny prezent dla kobiety, dla kobiety, z którą związane są emocje, uczucia, albo nadzieja na emocje i/lub uczucia, pojawiła się w mojej powieści trzykrotnie. Za każdym razem jako pojedyncza długa czerwona. Pierwszy raz w rozważaniach bohatera nad kwiatkiem, którym ma obdarować odwiedzającą go tajemniczą kobietę. Wybrał frezję, albowiem różę uznał za zbyt zobowiązującą na tym etapie znajomości. Drugi raz gdy został zaproszony do kobiety na kolację, którą specjalnie przygotowała dla niego. Dla ścisłości kolacja miała być preludium przed nocą, a epilogiem w tym spotkaniu śniadanie. Trzecim razem róża była mocnym atrybutem cząstką składową całego misternego planu, by zostać zaproszonym do kobiety na kolację. Z podobnym harmonogramem jak w drugim przypadku.
Róża pojawia się w mojej powieści również nie jako motyw hedonizmu z elementem piękna, ale jako piękno samo w sobie, w rozmyślaniach narratora na temat piękna jednostkowych obiektów natury, którymi niewątpliwie są kwiaty, a róża nalezy do klasyki kwiatowego piękna.


